19 czerwca 2018 r.
Komentarz surowcowy

 

Rynek miedzi pod wpływem negatywnych nastrojów inwestycyjnych

 

Ceny miedzi zniżkowały na przestrzeni tygodnia do poziomu najniższego od dwóch miesięcy. We wtorek w okolicach południa wartość metalu w kontraktach trzymiesięcznych notowanych na giełdzie w Londynie zeszła do poziomu 7190 dolarów za tonę. Do zniżki tej przyczyniły się informacje o podniesieniu stopy rezerw obowiązkowych w Chinach. Bank centralny Chin zdecydował się na podwyżkę w niedzielę – jest to kolejny krok na drodze ku ograniczaniu ilości pieniądza w tamtejszej gospodarce. Inwestorzy na rynku miedzi są bardzo wrażliwi na informacje napływające z chińskiej gospodarki, ponieważ kraj ten jest głównym światowym konsumentem tego metalu. Przez większość czasu jednak notowania miedzi podążały w większym stopniu za nastrojami na pozostałych rynkach, niż za fundamentami rynku surowców. Ceny metalu spadały więc głównie pod wpływem wzrostu awersji do ryzyka i negatywnego sentymentu inwestycyjnego, jaki utrzymywał się w związku niepewnością odnośnie pomocy dla Grecji. Napływające na rynek dobre dane makro z głównych światowych gospodarek, czy też informacje o spadających zapasach w magazynach Londyńskiej Giełdy Metali nie były w stanie wywrzeć silniejszego wpływu na ceny metalu. Można oczekiwać, iż dopiero w momencie uspokojenia nastrojów wokół tzw. „sprawy greckiej” rynek miedzi znów zacznie podążać za fundamentami.

W połowie minionego tygodnia w notowaniach ropy Brent obserwowaliśmy niewielką korektę spadkową, która sprowadziła wartość baryłki surowca do poziomu 85,00 USD. Szybko jednak nastąpił powrót do zwyżki. Na początku bieżącego tygodnia cena „czarnego złota” zdołała ustanowić nawet nowe tegoroczne maksimum (w pobliżu 89,50 USD). We wtorek obserwowaliśmy jednak ponowny zwrot akcji – wartość surowca zniżkowała w okolice 87,00 USD. O cenach ropy wciąż decydują nastroje inwestycyjne panujące na światowych giełdach, z tym, że rynek surowca jest obecnie nawet nieco silniejszy niż notowania akcji (z którymi jest ostatnio dodatnio skorelowany). Na parkietach wciąż nie padły ostateczne sygnały do rozpoczęcia większej korekty spadkowej, jednak giełdy Starego Kontynentu są już tego bardzo bliskie (negatywnie wciąż wpływa na nie „sprawa grecka”). Na notowania ropy najsilniej oddziałują parkiety amerykańskie, które prezentują się nieco lepiej, jednak dzisiejsze spadki również przybliżają je do zrealizowania się negatywnego scenariusza. Rozstrzygnięcia na giełdach będą w najbliższym czasie w dalszym ciągu kluczowe dla cen surowca. Jeśli dzisiejsza zniżka okaże się zapowiedzią rozpoczęcia silniejszej korekty spadkowej, wartość ropy również powinna podążać w dół. Fundamenty rynku „czarnego złota”, które ostatnio mają mniejszy wpływ na cenę surowca, przemawiają za stabilizacją notowań.

Zgodnie z najnowszymi, cotygodniowymi danymi, zapasy ropy w USA wzrosły ostatnio o niemal 2 mln baryłek, przy oczekiwanej zwyżce o 1 mln (dane te dotyczą ropy Crude, jednak są one również istotne dla notowań surowca gatunku Brent). Wzrost ten po raz kolejny był efektem zwiększenia importu „czarnego złota” przez USA. Negatywnie o fundamentach rynku ropy świadczą dane ze Stanów Zjednoczonych o popycie na benzynę, który ostatnio spadł do najniższego poziomu od 10 tygodni (w ujęciu rocznym odnotował spadek o 1,9%). Z drugiej strony jednak inwestorzy żyją obecnie oczekiwaniami odnośnie wzrostu zapotrzebowania na „czarne złoto” i jego pochodne w kolejnych miesiącach. Nadzieje na ożywienie popytu rozbudzają dobre dane, jakie napływają z sektorów przemysłowych Stanów Zjednoczonych i strefy euro. Indeks ISM dla amerykańskiego przemysłu wzrósł w kwietniu do najwyższego poziomu od niemal 6 lat. Nieco martwić może natomiast, niższy od ostatniego, odczyt wskaźnika PMI dla Chin, sporządzanego przez HSBC i Markit Economics. Dane przygotowywane przez rząd Chin wskazały bowiem na dalszą zwyżkę. Doniesienia z tego kraju tworzą obecnie element ryzyka dla inwestorów posiadających długie pozycje na rynku ropy. Władze Chin bowiem podejmują działania zmniejszające niebezpieczeństwo przegrzania się ich gospodarki. Ostatnio w tym celu po raz kolejny podniosły one stopę rezerw obowiązkowych dla banków (o 50 pb). Informacje te są o tyle istotne, że zapotrzebowanie zgłaszane przez Chiny miało być motorem wzrostu popytu na ropę w bieżącym roku. Próby schłodzenia gospodarki mogą sprawić, iż wzrost ten okaże się niższy od oczekiwań.

Organizacja Państw Eksportujących Ropę Naftową (OPEC) jest przygotowana na wzrost zapotrzebowania na surowiec. Dzięki inwestycjom w nowe złoża będzie ona w stanie w ciągu najbliższych pięciu lat wyprodukować o 6 mln baryłek ropy dziennie więcej niż obecnie. Jest to duży bufor bezpieczeństwa, który powinien stabilizować rynek surowca, nie dopuszczając do nadmiernego wzrostu cen „czarnego złota”.

 

Sporządzili:

Joanna Pluta

Tomasz Regulski

Departament Analiz

DM TMS Brokers S.A.

 

















Copyright: IGMNiR 2009 - 2012