27 maja 2018 r.
Komentarz tygodniowy
Tydzień banków centralnych
W ubiegłym tygodniu euro osłabiło się w stosunku do dolara. W pierwszej części tygodnia eurodolar poruszał się w wąskim kanale spadkowym. Zmienność z dnia na dzień była coraz niższa. Inwestorzy, bowiem wyczekiwali na dwa kluczowe wydarzenia, które zdecydowanie mogły zmienić rynkowe nastroje. W czwartek bowiem Europejski Bank Centralny ogłaszał decyzję w sprawie stóp procentowych, a w piątek amerykański departament pracy publikował raport o rynku pracy. Ostatecznie kurs EUR/USD zniżkował z 1,2650 do 1,2320.
ECB nie zaskakuje
ECB obniżył stopy procentowe o 25 punktów bazowych, sprowadzając tym samym stopę podstawowych operacji refinansujących Eurosystemu do 0,75 proc., a stopę depozytu w banku centralnym do 0,0 proc. Powodem cięcia kosztu pieniądza są utrzymujące się negatywne perspektywy koniunktury gospodarczej oraz obniżająca się presja inflacyjna. Obniżka stóp o 25 pb była oczekiwana przez rynki, jednak nie została przyjęta z entuzjazmem. Część inwestorów liczyła bowiem na bardziej zdecydowane działania, czyli na obniżkę o 50 pb lub na zapowiedź kolejnych operacji płynnościowych. Jednak najmocniej rozczarowała konferencja prasowa z udziałem prezesa ECB. Mario Draghi oznajmił, bowiem, że na posiedzeniu ECB nowe działania płynnościowe nie były rozważane oraz, że bank centralny nie będzie podejmował działań, które nie mieszczą się w jego mandacie. Zasugerował tym samym, że w najbliższym czasie nie ma co liczyć na kolejne LTRO oraz na wznowienie programu skupu obligacji peryferyjnych krajów Eurolandu. W reakcji na te słowa rentowności hiszpańskich i włoskich obligacji wystrzeliły w górę o odpowiednio 40 pb (do 6,77 proc.) i 21 pb (do 5,96 proc.). Działaniem nakierowanym na pobudzenie koniunktury w strefie euro jest obniżka stopy depozytowej do 0,0 proc. Ma to na celu zniechęcenie banków do deponowania środków w banku centralnym na rzecz inwestowania w realną gospodarkę. Popyt na kredyt ze strony gospodarstw domowych i przedsiębiorstw niefinansowych utrzymuje się, bowiem na bardzo niskim poziomie. Wczorajsza decyzja ECB może go pobudzić oraz zachęcić banki do udzielania kredytów. Niestety głównym powodem z powodu, którego firmy nie chcą zaciągać kredytów, a banki ich udzielać jest utrzymująca się niepewność co do przyszłych warunków ekonomicznych. Uważamy, że do końca roku ECB zdecyduje się na jeszcze jedną obniżkę stóp procentowych. Niewykluczona jest również LTRO – prawdopodobnie o krótszy terminie.
BoE zwiększ skup aktywów
Zgodnie z oczekiwaniami na lipcowym posiedzeniu Bank Anglii nie zmienił stóp procentowych, pozostawiając główną z nich na poziomie 0,5 proc. Władze monetarne zwiększyły jednak program skupu aktywów o 50 mld funtów. Łączna wartość programu wynosi obecnie 375 mld funtów. Działanie to ma na celu (podobnie jak obniżka stopy depozytowej przez ECB) zachęcenie banków do zwiększenia akcji kredytowej dla firm – niezbędnej do pobudzenia inwestycji. Co więcej skup rządowych obligacji przez BoE powinien skłonić inwestorów do zakupu bardziej ryzykownych aktywów – w tym akcji i obligacji korporacyjnych, ułatwiając tym samym pozyskiwanie kapitału przez większe przedsiębiorstwa. Niestety jednak działania BoE nie będą miały dużego wpływu na mniejsze firmy, które są motorem napędowym gospodarki. Wielka Brytania znajduje się w recesji, a działania władz monetarnych są niewystarczające by przywrócić koniunkturę. Ostatnio jednym z najczęściej pojawiającym się rozwiązań jest ułatwienie dostępu do kredytu dla małych firm.
PBoC niesymetrycznie obniża stopy procentowe
Ludowy Bank Chin nieoczekiwanie obniżył stopy procentowe. Miesiąc po ostatniej obniżce w ubiegłym tygodniu PBoC zdecydował się na kolejne cięcie. Tym razem roczna stopa depozytowa została obniżona o 25 pb do 3 proc., a roczna stopa kredytowa o 31 punktów bazowych do 6 proc. Decydenci oczywiście próbują pobudzić gospodarkę, która prawdopodobnie w drugim kwartale bieżącego roku odnotuje najniższe tempo wzrostu od początku światowego kryzysu finansowego (7,6 proc.). Od końca ubiegłego roku PBoC częściej posługiwał się stopą rezerw obowiązkowych, obniżając ją trzykrotnie (obecnie wynosi 20 proc.).
Znów słabsze dane z USA
Również za Oceanem niedługo możemy doczekać się łagodzenia polityki monetarnej. Ponownie bowiem słabo wypadły dane obrazujące koniunkturę oraz sytuację na rynku pracy. Wartość indeksu ISM dla przemysłu w czerwcu spadła bowiem z 5,35 do 59,7 pkt., natomiast subindeksu nowych zamówień z 60,1 do 47,8 pkt., a subindeksu cen z 47,5 do 37 pkt. To najgorsze wyniki od kilku lat. Amerykański departament handlu podał natomiast, że w czerwcu przybyło zaledwie 80 tys. nowych miejsc pracy w sektorze pozarolniczym (poprzednio 69 tys., prognoza na czerwiec: 90 tys.). Stopa bezrobocia pozostała bez zmian na poziomie 8,2 proc. Niemniej jednak jeżeli wciąż przybywać będzie tak mało nowych miejsc pracy, bezrobocie na pewno będzie rosnąć. Przyjmuje się, bowiem, że dopiero comiesięczny wzrost etatów w sektorze pozarolniczym o minimum 200 tys. umożliwia spadek stopy bezrobocia. W obliczu słabych danych rośnie presja na Fed by dalej luzował politykę monetarną. Przedłużona dwa tygodnie temu operation twist ponownie przyczyni się do wypłaszczenia krzywej rentowności amerykańskiego długu i spadku oprocentowania kredytów hipotecznych, a co za tym idzie do ożywienia na rynku nieruchomości. To jednak za mało żeby pobudzić całą gospodarkę USA. Jeżeli w kolejnych miesiącach również napływały będą rozczarowujące dane, Fed może podjąć działania stymulujące nawet przed zakończeniem operation twist.
Złoty stabilny w obliczu słabnącego euro
Notowania złotego mimo silnego osłabienia euro względem dolara zachowują się bardzo stabilnie. Kurs EUR/PLN osiągnął w tym tygodniu minimum przy 4,1870, natomiast tydzień zakończył przy 4,2240. Stabilnymi nie można na pewno nazwać notowań kursu USD/PLN. Po rozpoczęciu tygodnia przy 3,31 do piątku notowania wzrosły do 3,4240. W najbliższych tygodniach notowania złotego w stosunku do euro nie powinny podlegać dużej zmienności. Jednak utrzymująca się wciąż duża niepewność związana z kryzysem zadłużeniowym w strefie euro nie pozwoli na znaczne umocnienie złotego.
RPP pozostawiła koszt pieniądza bez zmian. Po majowej, niespodziewanej podwyżce stóp procentowych obecnie w łonie Rady nie ma większości skłonnej głosować za kolejnym zacieśnieniem polityki pieniężnej i to pomimo inflacji wciąż pozostającej powyżej górnej granicy odchyleń od celu inflacyjnego. Wynika to z faktu, że: po pierwsze – z dużym prawdopodobieństwem można oczekiwać szybkiego spadku inflacji w miesiącach jesiennych, po drugie - dane ze sfery realnej wskazują na spowolnienie aktywności gospodarczej w drugiej połowie roku, po trzecie – umocnienie złotego sprzyjać będzie wygasaniu presji inflacyjnej. Kombinacja tych czynników naszym zdaniem wyklucza dziś podwyżkę stóp procentowych.
W ubiegłym tygodniu rozczarował odczyt indeksu PMI dla rodzimego przemysłu. Przybrał on bardzo niepokojącą wartość 48 pkt. Optymizmem nie mogą napawać również wartości poszczególnych składowych. Rosną bowiem zapasy, spada produkcja, a co gorsza przedsiębiorcy odbierają coraz mniej zamówień na swoje towary. Ostatnia wymieniona składowa PMI znajduje potwierdzenie także w danych GUS, wg których liczba nowych zamówień jest na poziomie najniższym od 2008. Taki stan rzeczy w kolejnych miesiącach musi negatywnie odbić się na produkcji przemysłowej. Równocześnie słabnąca gospodarka zmniejsza szanse na podniesienie przez RPP stóp procentowych do 5 proc.
Sporządził:
Szymon Zajkowski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.
















Copyright: IGMNiR 2009 - 2012