26 maja 2018 r.
Komentarz tygodniowy
Silna wyprzedaż dolara
Po słowach szefa Rezerwy Federalnej amerykańska waluta silnie straciła na wartości. Kurs EUR/USD w zasadzie w jedną noc wymazał ponad połowę trzytygodniowych spadków i osiągnął maksimum na 1,3205. Wraz ze wzrostami eurodolara krótkoterminowo umocniła się polska waluta. Kurs EUR/PLN osiągnął minimum na 4,3050, a USD/PLN na 3,2650. Uważamy, że w przyszłym tygodniu złoty pozostanie stabilny. Kurs EUR/PLN powinien poruszać się w przedziale 4,30 – 4,35, a USD/PLN 3,27 – 3,35.
USA: Bernanke zaskakuje rynki
Najważniejszym wydarzeniem minionego tygodnia z pewnością było wystąpienie publiczne szefa Rezerwy federalnej. O skali zaskoczenia słowami Bena Bernanke świadczyć może kilku procentowe osłabienie dolara wobec głównych walut. Powiedział on m. in., że prowadzenie luźnej polityki monetarnej w dającej się przewidzieć przyszłości jest tym czego gospodarka Stanów Zjednoczonych potrzebuje. Dodał również, że ewentualne ograniczanie luzowania powinno być ekstremalnie stopniowe, a bezrobocie na poziomie 6,5 proc. (obecnie 7,5 proc.) to nie jest poziom, który automatycznie oznacza podwyżkę stóp procentowych. Stopy mogą pozostawać wciąż niskie, zwłaszcza gdy inflacja kształtować się będzie poniżej 2 proc. Większość uczestników rynku była przekonana, że zmniejszanie skali skupu aktywów rozpocznie się we wrześniu. Oczekiwania te podsycił również ostatni raport z amerykańskiego rynku pracy, który teoretycznie mógłby przekonać niezdecydowanych członków Fed do zagłosowania za zmniejszenie skali skupu aktywów. Tymczasem słowa Bernake sugerują, że data takiej decyzji może być bardziej odległa. Wciąż jednak pozostajemy przy naszym zdaniu, że ograniczanie rozpocznie się we wrześniu. Szef Fed wyraził swoje prywatne zdanie, które w kolejnych tygodniach może silnie kontrastować ze zdaniem pozostałych członków Rezerwy Federalnej. Co więcej już za kilka dni Bernanke może nieco złagodzić wydźwięk swojej wypowiedzi, przedstawiając przed Izbą Reprezentantów i Senatem półroczy raport nt polityki monetarnej.
Polska: Pesymistyczne prognozy NBP
Opublikowany na początku tygodnia raport o inflacji przedstawia bardzo dokładny scenariusz makroekonomiczny na najbliższe dwa lata. Obniżenie prognoz inflacji powinno być kolejnym argumentem za obniżkami stóp, jednak prezes NBP Marek Belka zasygnalizował koniec cyklu.
Bardzo często wspominaliśmy o tym jak ważna dla lipcowej decyzji ws. stóp procentowych NBP będzie projekcja inflacji i wzrostu gospodarczego. Dokument przygotowany przez Instytut Ekonomiczny NBP przedstawia dość pesymistyczny scenariusz zjawisk makroekonomicznych aż do IV kw. 2015 r.
Zgadzamy się z prognozą PKB, która zakłada dołek koniunktury w I kw. tego roku i następujące po nim umiarkowane odbicie oraz dwuprocentowe tempo wzrostu w całym 2014 r. Pod koniec horyzontu prognozy, czyli w IV kw. 2015 r. PKB wzrośnie o prawie 3,5 proc. r/r. Rewizja prognoz jest nieznaczna w porównaniu z marcowym raportem o inflacji, a największa zmiana dotyczy tego roku, który jak się przekonujemy jest znacznie słabszy niż wcześniej oczekiwano. Zrewidowanie w dół trajektorii PKB można przypisać czynnikom egzogenicznym (przedłużająca się stagnacja w gospodarce Eurolandu) oraz endogenicznym (słabość rynku pracy oraz odbudowa oszczędności, które wpływają na zmniejszenie spożycia indywidualnego; kontynuacja zacieśniania polityki fiskalnej).
Przyszłe decyzje RPP zależą od tego w jakim stopniu jej członkowie bazują na projekcjach IE. Odpowiedź na to pytanie poznamy we wrześniu na konferencji prasowej po posiedzeniu RPP, na którym mogą zostać zasygnalizowane dalsze działania władz monetarnych (choć istnieje niska szansa na taki sygnały). Mimo dość pesymistycznego raportu o inflacji nie rewidujemy naszego nastawienia i nadal pozostajemy zdania, że w tym roku stopy procentowe NBP pozostaną bez zmian.
Sporządził:
Szymon Zajkowski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.
















Copyright: IGMNiR 2009 - 2012