22 września 2018 r.
Komentarz poranny

Nowy tydzień rozpoczyna się bez świętujących Amerykanów (Dzień Niepodległości), a główna uwaga skupia się na Australii, gdzie polityczny impas wisi w powietrzu. AUD stara się otrząsnąć ze wstępnego szoku, tymczasem reszta rynku utrzymuje w miarę spokojny, ale pozytywny klimat.

Po weekendowych wyborach parlamentarnych w Australii zarówno rządzącej koalicji Liberalno-Narodowej, jak i opozycyjnej Partii Pracy brakuje tyle samo miejsc do osiągnięcia większości w 150-sobowej Izbie Reprezentantów. Głosy jeszcze nie są zliczone w pełni, liczenie zostanie wznowione jutro, a zdaniem premiera Turnbulla ostateczne wyniki powinny być znane pod koniec tygodnia. W obliczu politycznego chaosu w Europie, impas w Australii może zostać odebrany z podwójną (negatywną) siłą, szczególnie że juz spekuluje się o zagrożeniu dla ratingu AAA kraju. Na razie Moddy’s uspokaja, że krótkoterminowa niepewność polityczna ma „ograniczone implikacje” dla oceny kredytowej, ale dla rynków żółte światło zostało zapalone.

Mimo to AUD szybko otrząsnął się ze wstępnego szoku i AUD/USD właściwie jest już wyżej niż w którymkolwiek momencie w zeszłym tygodniu. Apetyt na ryzyko na rynkach ma się dobrze, a Australijczyk znajduje wsparcie w relatywnie dobrych danych makro, rosnących cenach surowców (miedź i ruda żelaza są już wyżej niż przed brytyjskim referendum) i jednych z najwyższych w G10 stopach procentowych. Potencjalnym zagrożeniem jest jutrzejsze posiedzenie Banku Rezerwy Australii (RBA), ale naszym zdaniem obniżka stopy kasowej z obecnego poziomu 1,75 proc. jest mało realna. Jest za wcześnie, by właściwie ocenić wpływ Brexitu na gospodarkę globalną i Australii, a kluczowe dane o inflacji za II kw. będą znane dopiero za kilka tygodni. Choć rynek zakłada obniżkę w sierpniu, RBA nie powinien dać do tego jasnego sygnału. Przy wycenie cięcia jutro na poziomie 10 proc., status quo powinno umacniać AUD.

W innych obszarach rynków finansowych początek tygodnia przebiega spokojnie. GBP/USD siedzi pod 1,33 z generalnym przekonaniem, że kolejna fala spadkowa jest tuż za rogiem. Publikowany dziś indeks PMI dla brytyjskiego sektora budowlanego, nawet jeśli wypadłby dobrze, zostanie zignorowany. To dane za lipiec, które poznamy dopiero w sierpniu, będą w stanie powiedzieć, jak gospodarka znosi wynik referendum. Bez tego bazowym scenariuszem jest ten nakreślony przez prezesa Banku Anglii Carneya, że obniżka stóp jest możliwa jeszcze latem. Po drugiej stronie kanału La Manche polityka monetarna jest ostrożniejsza. Spośród członków ECB ani gołębi Praet w piątek, ani Coeure w niedzielę nie wyrazili nagłej potrzeby do luzowania. Czekają i EUR też czeka.

USD też czeka, ale na dane z USA. Ten tydzień (miejmy nadzieję) ma przynieść odpowiedź na pytanie, czy gospodarka traci siły? Główna uwaga jest na piątkowym raporcie z rynku pracy, który ma wymazać potężne rozczarowanie sprzed miesiąca. Zatrudnienie poza rolnictwem ma w czerwcu wzrosnąć o 175 tys. po 38 tys. w maju. Dolar potrzebuje minimum tyle, by dostać wsparcie od rosnących rentowności obligacji skarbowych USA pod wzrost oczekiwań na podwyżkę Fed. Obecnie rynek wycenia następny krok na... połowę 2018 r.!

Złoty „przeżył” rewizję ratingu agencji S&P, która w piątek zgodnie z oczekiwaniami utrzymała swoją decyzję ze stycznia (rating Polski BBB plus, perspektywa negatywna). Zdaniem agencji po zmianach w kluczowych instytucjach po zeszłorocznych wyborach parlamentarnych, jednym spośród z kilku czynników ryzyka są utrzymujące się obawy o niezależność Narodowego Banku Polskiego. Jednocześnie S&P na plus podkreśla względnie umiarkowane potrzeby zewnętrznego finansowania i silny potencjał wzrostu gospodarczego. EUR/PLN zaparkował w okolicach 4,40, ale naszym zdaniem ostatnie umocnienie złotego to przede wszystkim wpływ domykania krótkich pozycji zawieranych po referendum UK, a nie oznaka świeżego popytu. Z ruchem niżej na EUR/PLN będzie trudniej niż z potencjalnym odbiciem, gdyby sentyment na rynku zaczął się psuć.

















Copyright: IGMNiR 2009 - 2012