Shadowbox.init();
15 grudnia 2018 r.
Komentarz poranny

Wtorkowa sesja nie obfituje w ważne dane makroekonomiczne. Główny punkt dnia, czyli decyzja Banku Rezerwy Australii już za nami. Oczywiście nie mogło być mowy o zmianie parametrów polityki, ale optymistyczne spojrzenie na kondycje globalnej, chińskiej i australijskiej gospodarki wsparło AUD. Nocne 0,5 – proc. umocnienie wynika też z faktu, że władze monetarne z dystansem podchodzą do obecnej siły waluty.

Warto zauważyć, że giełdy gospodarek rozwiniętych pozostają ostatnimi bastionami pozytywnych nastrojów. Siła rynków akcji, drożejące surowce, niskie rentowności długu i w rezultacie słaby dolar – tak w skrócie przez większość lutego wyglądały globalne rynki finansowe. Na początku marca jedynym elementem  tej układanki, który nadal pozostaje aktualny są wysokie wartości indeksów giełdowych gospodarek wysokorozwiniętych. Sytuacja nie zmieniła się właściwie jedynie z tej perspektywy.

Największa zmiana to odzyskanie wigoru przez dolara i odskoczenie rentowności dziesięcioletnich obligacji skarbowych USA z okolic kilkutygodniowych minimów o kilkanaście punktów bazowych i do 2,50 proc. W konsekwencji wyraźnie przeceniono również surowce. Jeszcze w końcówce lutego załamaniu uległy wzrosty cen miedzi. Następnie od długoterminowych maksimów wyraźnie odpadł kurs ropy. Pod silną presją znalazły się też wrażliwe na wahania nastrojów towary rolne, zwłaszcza kawa i cukier. Silniejszy dolar, przygaszona premia za ryzyko polityczne i wyższe rentowności długu – trudno o bardziej niesprzyjające środowisko dla metali szlachetnych. Kurs złota i srebra długo opierał się tym niekorzystnym tendencjom, ale w końcu doszło do mocnego załamania. Zmienia ono krótkoterminowe perspektywy tej grupy – o kontynuacji zwyżki na moment należy zapomnieć. Dobrym momentem na odnowienie długiej ekspozycji może być już połowa marca: po posiedzeniu Fed i na finiszu kampanii prezydenckiej we Francji. Załamanie cen surowców przemysłowych i energetycznych jest o tyle istotne, że wcześniej to właśnie spółki wydobywcze i paliwowe były siłą napędową zwyżek. Teraz ich rolę, zwłaszcza w Europie przejął sektor finansowy, ale wyprzedaż papierów Deutsche Banku może zastopować i tę tendencję.

Biorąc  pod uwagę napięty kalendarz polityczny w Europie sceptycznie podchodzimy do możliwości kontynuowania rajdu przez indeksy. Zresztą surowce to nie jedyna klasa ryzykownych aktywów, która wypadła z łask inwestorów. Podobny los spotkał świat emerging markets (choć trudno taki wniosek wysnuć patrząc na pozytywne nastroje na GPW). W czasie gdy WIG20 rósł, KOSPI, MICEX, HANG SENG, czy BOVESPA albo ostro zawróciły albo pogłębiły wcześniej rozpoczęte zniżki. Podobnie: wyraźny zwrot dokonuje się właśnie w notowaniach walut EM. Oznacza to nie tylko (nieznacznie) słabszego złotego, ale przede wszystkim powinno skutkować potężną przeceną randa.

Słabość AUD i innych walut ryzykownych wisi zatem w powietrzu ze względu na pogarszające się nastroje na globalnych rynkach. Budowanie szczytu przez indeks Londyńskiej Giełdy Metali będzie rodzić ryzyko utraty siły relatywnej przez dolara australijskiego. Amerykańskiej walucie powinna pomagać sytuacja na rynku długu USA. Rentowność dziesięciolatek przebija się na wyższe poziomy i powinna przedział 2,35- 2,50 proc. zamienić na 2,50 – 2,75 proc. Euro jest pod wpływem doniesień z francuskiej sceny politycznej i w zarysowanym scenariuszu szczególnie słabo może radzić sobie względem jena. Pomimo wyższych rentowności długu USA, ostrożnie podchodzimy do perspektyw USD/JPY – wolimy okazji do kupna dolara szukać na rynkach walut ryzykownych.

















Copyright: IGMNiR 2009 - 2012