18 czerwca 2018 r.
Komentarz poranny

Sentyment rynkowy pozostaje słaby przy uwadze skupionej wokół ryzyk geopolitycznych. Do Syrii i Francji dochodzi Korea Północna. Żaden z czynników nie wywołuje silniejszej reakcji, gdyż zmienność słabnie przed przerwą świąteczną, ale z drugiej strony brak impulsów ekonomicznych pozostawia pole do zagospodarowania przez kapitał spekulacyjny.

Na bezrybiu i rak ryba. Bardzo nie lubię przytaczać tego powiedzenia, to jednak często jestem zmuszony, patrząc na zachowanie rynków finansowych. Inwestorzy lubią śledzić dane makro i posunięcia banków centralnych. Tylko że piątkowy raport z rynku pracy jest już przeszłością, a wczoraj wystąpienie prezes Yellen nie zaoferowało świeżych impulsów do spekulacji o szybszym tempie normalizacji polityki Fed. Yellen chwaliła rozwój gospodarczy, powrót inflacji do celu i sapek stopy bezrobocia, ale nie otrzymaliśmy nic interesującego w temacie terminu kolejnej podwyżki. Zatem inwestorzy pozostali na głodzie, szukają nowego punktu zaczepienia, nawet jeśli brak im do tego przekonania.

Wybory we Francji są czynnikiem ryzyka znanym od miesięcy i służą trochę jako „zapychacz”, gdy nic się nie dzieje (tak, jak obecnie). Piątkowe naloty w Syrii przypominają o trudnej sytuacji w tamtym rejonie i podnoszą obawy o relacje między Białym Domem a Kremlem, ale od trzech dni nie słychać o eskalacji. Nowym tematem jest Korea Północna i zbliżające się obchody urodzin Kim Ir-Sena 15 kwietnia. Władze Korei Południowej obawiają się prowokacji, a rynki podchwycają nerwowość. Ostudzeniu emocji nie pomagają informacje o okrętach marynarki wojennej USA kierowanych w stronę Zatoki Koreańskiej oraz oddziałach armii chińskiej kierowanych na granicę z Koreą Płn. („na wszelki wypadek” gdyby USA miały zaatakować).

Ogólnie mamy do czynienia ze strzępami czynników ryzyka niż poważnymi zagrożeniami dla stabilności rynków finansowych, ale, jak wspomniałem na początku, przy braku innych impulsów inwestorzy chwytają się tego, co akurat jest dostępne. Awersja do ryzyka rozkręca się powoli, ale już pomaga złotu i uderza w rentowności obligacji skarbowych – głównie w USA. USD stracił animusz do aprecjacji wśród głównych walut, choć dalej trzyma się wobec walut rynków wschodzących. Rynek akcji w Azji dołuje dziś i może nadać ton dla handlu w Europie. Łacnie nie są to warunki, w których złoty może zyskiwać. EUR/PLN krystalizuje wsparcie na 4,22, a testem sentymentu będzie obrona ostatnich szczytów przy 4,25-4,26.

Wtorek przynosi kilka istotnych danych, które mogą odwrócić uwagę od geopolityki. Spadek cen ropy naftowej i efekty przesunięcia Świat Wielkanocy obniżają inflację w całej Europie i w Szwecji oczekuje się spadku do 1,5 proc. r/r z 1,8 proc. Istotniejsza będzie inflacja bazowa, gdyż odczyt poniżej konsensus (1,7 proc. r/r) byłby też poniżej szacunków Riksbanku i przygasi oczekiwania na jastrzębi zwrot. EUR/SEK w takim wypadku może być pchnięty do 9,65. W Wielkiej Brytanii marzec ma przynieść schłodzenie presji po stronie inflacji bazowej z 2 proc. r/r do 1,9 proc. Mocniejszy spadek uśmierci oczekiwania na zmianę polityki BoE, co otworzyłoby drogę nowej fali wyprzedaży GBP. Indeks ZEW z Niemiec raczej nie zmieni wiele na rynku EUR. W Polsce główna uwaga skupi się na finalnym odczycie CPI za marzec. Wstępny szacunek wskazał na nieoczekiwane spowolnienie inflacji do 2 proc. z 2,2 proc. w lutym, ale teraz otrzymamy rozbicie na komponenty i interesujące będzie, czy słabość leży po stronie czynników bazowych czy podażowych. „Wina” tych pierwszych wzmocni argumenty gołębiego skrzydła w RPP i może dalej zniechęcać do kupowania złotego. Sporządził: Konrad Białas

















Copyright: IGMNiR 2009 - 2012