23 czerwca 2018 r.
Komentarz poranny

Dopiero koniec tygodnia przynosi paczkę istotnych danych z USA. Powinny one wskazać, że marcowy spadek wskaźników inflacyjnych miał charakter przejściowy, w dużej mierze napędzany przez obniżki cen usług telekomunikacyjnych. Nadzieje na nasilenie się presji inflacyjnej podsyca wczorajszy, znacznie wyższy do przewidywań odczyt dynamiki wskaźnika cen producentów.

Uważamy, że nie ma podstaw do obaw o kondycję amerykańskiej gospodarki. Szczególnie rynek pracy pozostaje jej mocnym punktem, czego dowody otrzymaliśmy chociażby wczoraj pod postacią  cotygodniowej porcji informacji z tej sfery gospodarki. Od końca grudnia liczba osób wnioskujących o zasiłek dla bezrobotnych obniżyła się 2,15 do 1,9 miliona. Jeśli dodamy do tego historyczne rekordy na Wall Street, które objawiają się również pod postacią najluźniejszych warunków finansowych od 2014 roku, to rynkowe nadzieje na silne odbicie sprzedaży detalicznej ( z 0,2 do 0,6 proc. m.m) i utrzymywanie się dobrych nastrojów konsumenckich (wskaźnik Uniwersytetu Michigan ma pozostać w maju na 97 pkt.)wydają się jak najbardziej uzasadnione. Dynamika inflacji bazowej powinna z kolei wykazać zgodne z obserwowanymi tendencjami odbicie 0,2 proc. m/m i utrzymać 2,0 proc. r/r. Taka kombinacja odczytów może dawać szanse na wypchnięcie rentowności długu USA na wyższe pułapy i byłaby pozytywnym impulsem dla dolara.

Po wczorajszych fatalnych danych z Wielkiej Brytanii i jednym (dodatkowo kończącym kadencję) członku MPC opowiadającym się za natychmiastową podwyżką, na głębszą korektę silnych zwyżek z ostatniego miesiąca zagrożony jest kurs GBP/USD. Wczoraj został przebity poziom 1,29 a pozycjonowanie wciąż pozostaje ekstremalne i pozostawia sporo przestrzeni do zniżek. NZD/USD wczoraj wyszedł na niemal roczne minima i jedynie powrót do przedziału wahań z poprzednich kilku miesięcy zneutralizuje spadkowy scenariusz. Niemoc AUD/USD, który nie jest w stanie od trzech dni przekroczyć 0,74 (za sprawą spadku cen rudy żelaza na siedmiomiesięczne minima) nakazuje spodziewać się silnego ruchu na tej parze, gdy dolar wznowi aprecjację. Eurodolar pozostaje od kilku dni stabilny w okolicach 1,0870. W krótkim terminie kluczowe wsparcie to 1,0820, czyli minima notowane po pierwszej turze wyborów prezydenckich we Francji.

Późnym wieczorem (a wręcz w nocy) Agencja Moody’s ma dokonać rewizji ratingu Polski (obecna ocena A2, perspektywa negatywna). Oczekujemy, że Moody’s nie zmieni swojej oceny. Uważamy, że szanse na podniesienie perspektywy do stabilnej są minimalne, gdyż nie zniknęły podstawowe argumenty, które stały za jej obniżką w maju 2016 r.

Agencja Moody’s nie skorzystała z ostatniego zaplanowanego terminu do rewizji ratingu 13 stycznia 2017 r. Od tamtego czasu informacje napływające z polskiej gospodarki były ogólnie pozytywne, co pod koniec marca skłoniło agencję do aktualizacji prognoz. Szacunki dynamiki PKB w 2017 r. zostały podwyższone do 3,2 proc. z 2,9 proc., a w uzasadnieniu Moody’s wskazał na silniejszy eksport, który odzwierciedla przyspieszenie ożywienia kluczowych partnerów handlowych (Niemcy), oczekiwane przyspieszenie inwestycji w oparciu o większe wykorzystanie środków unijnych oraz prawdopodobną kontynuację poprawy sytuacji na rynku pracy.

Brak zmian w ocenie jest wynikiem oczekiwanym przez rynki finansowe, w związku z tym nie stanowi istotnego czynnika dla złotego. EUR/PLN tkwi w przedziale 4,18-4,23 i za scenariusz bazowy przyjmujemy wyjście górą z tego zakresu wahań i kilkugroszową przecenę złotego. Katalizatorem takiego rozwoju wypadków może być przede wszystkim korekta na rynkach akcji gospodarek rozwiniętych. Sporządził: Bartosz Sawicki

















Copyright: IGMNiR 2009 - 2012