23 września 2018 r.
Komentarz poranny

Rynkowa wycena przyszłego tempa zacieśniania przez Fed jest cały czas niewystarczająca. pomimo jastrzębiego wydźwięku ostatniego posiedzenia, w perspektywie końca 2018 roku rynek wycenia o dwie podwyżki mniej niż sugerują to decydenci a na 2019 nie dyskontuje w zasadzie nic.

Sprawia to, że rynek stopy ma gigantyczną przestrzeń do reakcji na bodźce pochodzące od władz monetarnych, z gospodarki, czy ewentualnie ze strony administracji Trumpa. Przestrzeń do spadków dochodowości długu z każdego z tych powodów jest bardzo ograniczona. Pozycja spekulacyjna na USD również jest bardzo niska, co stwarza znaczne pole do silnego odreagowania.

Warto tu przywołać przebieg wczorajszej sesji: dolar pod wpływem komentarzy Wiliama Dudleya z Fed rozpoczął umocnienie a  rentowność benchmarkowych dziesięciolatek odbiła w kierunku 2,20 proc. Widać po tym wyraźnie, że przedstawiciele władz monetarnych ponownie mają moc by wpływać swoimi słowami na rynek. Już o 9:15 polskiego czasu przemawia Stanley Fischer – poglądy wiceprezesa Fed zawsze są bacznie obserwowane i są swoistym wyznacznikiem opinii bardziej jastrzębich członków FOMC. Dlatego też należy śledzić, czy padną słowa o terminie rozpoczęcia procesu ograniczania sumy bilansowej.

Perspektywa powolnego kurczenia się bilansu Fed będzie szczególnie niebezpieczna dla walut oferujących wysokie realne stopy procentowe (high yielders, czyli waluty gospodarek wschodzących oraz surowcowe z grona G-10)– w poprzednich latach występował ewidentny związek pomiędzy przepływami typowymi carry tradingu a nadwyżką płynności wynikającą z polityki banków centralnych. Ograniczenie sumy bilansowej, czyli odwracanie wcześniejszego skupu aktywów to przecież instrument, po który jeszcze nigdy nie sięgano. Przywołać można w tym kontekście moment, w którym Fed zmierzał ku rozpoczęciu wygaszania tempa skupu aktywów. Tzw. taper tantrum to okres silnych rynkowych turbulencji, w tym: wzrostu rentowności długu USA i umocnienia amerykańskiej waluty, zwłaszcza do walut emerging markets. Może to pokazywać, że rynek zmuszony do wyceny wpływu nowego, nieznanego bodźca ma tendencję to zbyt mocnego dyskontowania jego wpływu (tzw. overshooting). Jednocześnie warto podkreślić, że wtedy słowa Bernanke zaskoczyły rynek, Yellen natomiast oswaja inwestorów z tą perspektywą.

By dolar mógł rozpocząć trwalszą aprecjację nie wystarczą jedynie komentarze z Fed, potrzebne będzie także przełamanie negatywnej passy w doniesieniach z amerykańskiej gospodarki – szczególnie sygnały, że zgodnie z oczekiwaniami Fed załamanie presji inflacyjnej jest tylko chwilowe. W tym tygodniu na froncie danych makro nie dzieje się jednak za wiele, więc rynek pozostanie skupiony na głosach z Fed. Pozostajemy pozytywnie nastawieni do USD. Pomimo rekordów na rynkach akcji widać zaczątki deprecjacyjnej presji w notowaniach walut emerging markets. Spodziewamy się kontynuacji tej tendencji, która dotyczyć będzie także złotego. Największego ruchu spodziewamy się w przypadku USD/ZAR, gdzie w grę wchodzi także przecena matali szlachetnych - ważnego elementu w bilansie płatniczym RPA. Dopiero zejście EUR/PLN pod 4,20 zaneguje negatywny scenariusz. W przypadku EUR/USD katalizatorem szybszego spadku byłoby przebicie 1,11. GBP/USD powinien mieć spore kłopoty z powrotem ponad 1,2820. Z kolei ubiegłotygodniowy rajd USD/CAD był zbyt silny względem ruchu na rynku stopy. Zagrożeniem, że negatywne nastawienie do CAD powróci jest koniunktura na rynku ropy – kurs balansuje nad kluczowym wsparciem przed absolutnie kluczowymi danymi o zapasach w USA (dziś wieczorem raport API, jutro dane Departamentu Energii). Sporządził: Bartosz Sawicki.

















Copyright: IGMNiR 2009 - 2012