18 czerwca 2018 r.
Komentarz poranny

Drugi kwartał to kontynuacja słabości dolara pomimo podwyżki stóp ze strony Fed. Głównym powodem jest niemoc administracji Trumpa oraz słabość gospodarki – dane zaskakują in minus najmocniej od około dwóch lat. Z drugiej strony popyt na inne waluty G-10 wyraźnie ożył pod wpływem oczekiwanej normalizacji polityki monetarnej. Innymi słowy: Fed idzie oczekiwaną (a przynajmniej nieszokującą) ścieżką zacieśniania i kolejne podwyżki na niej leżące to za mało by wzbudzić entuzjazm inwestorów. Z drugiej strony: wystarczy małą jastrzębia wzmianka ze strony innych banków centralnych i rynek ostro reaguje. Dolar podobny czas ma już dawno za sobą – przypadał on przede wszystkim na 2014 rok.

Uważamy jednak, że wraz z poprawą danych z USA, amerykańska waluta również zacznie wymazywać osłabienie z ostatnich miesięcy i będzie radzić sobie szczególnie dobrze względem walut gospodarek wschodzących. Należy dodać, że po ostatnich danych, nawet neutralnych lub lekko negatywnych, dolar nie znajduje się już pod taką presją jak miało to miejsce wcześniej (zwłaszcza względem jena). Rentowność obligacji USA w ubiegłym tygodniu rosła (i to mocno) pomimo rozczarowań odczytami zamówień na dobra trwałe i nijaką paczką piątkowych danych. Dziś szansą dla dolara będzie ISM dla przemysłu (16:00).

Rynek oczekuje skromnego wzrostu z 54,9 do 55,1 pkt a dobrą wróżbą jest wzrost średniej regionalnych barometrów koniunktury.
Kontrastuje z tym postawa euro po publikacji danych o presji cenowej. Inflacja bazowa i konsumencka w Eurolandzie wypadły powyżej prognoz, ale wspólna waluta nie była w stanie kontynuować aprecjacji. Wynika to z trzech powodów. Po pierwsze, CPI przybrał i tak wartość najniższą w tym roku i nie można powiedzieć, że w cenach bazowych widać trend wzrostowy. Po drugie, scenariusz pozytywny stał się bazowym. Jest też i trzeci aspekt. Pozycjonowanie na rynku euro jest już skrajne. Odzwierciedla to m.in. rynek opcji. Skośność 3 miesięcznej strategii korytarzowej jest na pułapie najwyższym od I kwartału 2009 roku, czyli czasu gdy amerykańska gospodarka była jeszcze w recesji a Rezerwa Federalna dopiero rozpoczynała pierwszą odsłonę programu skupu aktywów (QE1). Tym samym wskaźnik ten odbiega od swojej długoterminowej średniej już o ponad 2 odchylenia standardowe. Przyjmuje się, że to stan w którym może być trudno o kontynuację zwyżek kursu, a potencjalny zwrot w notowaniach może być ostry.

uż jutro rano (06:30 polskiego czasu) rozstrzygną się losy silnego trendu wzrostowego w notowaniach dolara australijskiego. Bank Rezerwy Australii powinien pozostawić stopę kasową bez zmian, jednak dla rynku ważniejsze będzie, czy bank pójdzie śladem innych banków centralnych i nakreśli drogę do odejścia od luźnej polityki. Naszym zdaniem jest to bardzo mało prawdopodobne, a rozczarowanie może osłabiać AUD. Większym ryzykiem jest podkreśleniem obaw o siłę waluty po ostatniej fali umocnienia.
Dla rynków najbardziej interesującą kwestią będzie, czy RBA pójdzie śladem innych banków centralnych i nakreśli drogę do odejścia od luźnej polityki. Zeszłotygodniowe komentarze ze strony prezesów Banku Kanady oraz Banku Anglii podniosły oczekiwania, że jastrzębi zwrot może pojawić się w komunikacie RBA. Sądzimy, że szanse na to są nikłe. Mimo że otoczenie globalne jest sprzyjające dla australijskiej gospodarki, wciąż jest za wcześnie, aby RBA rozważał porzucenie ekspansywnej polityki pieniężnej. Ożywienie wciąż jest słabe, a rynek pracy – choć dostarczał ostatnio fantastycznych danych – to jest jeszcze daleko od stanu, w którym będzie generował wyraźną presję płacową. Odraczanie startu cyklu zacieśniania monetarnego zdaje się odpowiednią strategią.

Utrzymując komunikat w tym tonie, RBA może przynieść rozczarowanie. W końcu w ostatnich dniach wycena podwyżki stopy kasowej do końca roku skoczyła z 2 pb do 12 pb wyłącznie w oparciu o rewaluację nastawienia względem polityki ECB, BoC i BoE (po wypowiedziach prezesów tych banków). Uważamy, że rynek niesłusznie zmienia postrzeganie perspektyw polityki RBA, stąd zakładany neutralny przekaz RBA może przynieść osłabienie AUD co najmniej w pierwszej reakcji. Większym zaskoczeniem będzie, jeśli zamiast zaostrzenia retoryki na przyszłotygodniowym posiedzeniu i w najbliższych komentarzach władz monetarnych głównym przesłaniem będzie zaniepokojenie siłą waluty. Wartość dolara australijskiego do koszyka ważonego obrotami handlowymi (kurs efektywny) wzrosła w rok o ponad 7 proc. a w samym czerwcu podniosła się o 3,5 proc. Werbalna interwencja RBA może być katalizatorem dla szybszej redukcji długich pozycji i głębszej przeceny waluty. Sporządził: Bartosz Sawicki.

















Copyright: IGMNiR 2009 - 2012