Shadowbox.init();
11 grudnia 2018 r.
Komentarz poranny

Piątkowa seria danych z rynku pracy potwierdziła podstawowy dylemat Rezerwy Federalnej: czy rynek pracy oceniać poprzez pryzmat bezrobocia naturalnego i dalszego szybkiego tempa tworzenia nowych etatów, czy też braku silnej presji płacowej w gospodarce. Na razie decydenci wykazują się cierpliwością i postrzegają słabość presji inflacyjnej jako zjawisko przejściowe.

Kolejnym krokiem do weryfikacji słuszności tego podejścia będzie piątkowy odczyt wskaźników dynamiki cen, zwłaszcza inflacji bazowej. Jeśli w tym zakresie dane wypadną pozytywnie (inflacja konsumencka powinna wyhamować pod wpływem spadku cen paliw) to dolar otrzyma silny pozytywny impuls – sentyment względem amerykańskiej waluty oddawany przez pozycjonowanie jest najgorszy od kilku lat. Na informacje te musimy niestety poczekać aż do piątku.

Po drodze będzie jednak klika wartych odnotowania wydarzeń i publikacji. Do założonego przez Fed jeszcze w 2015 roku klubu banków centralnych G-10 podnoszących stopy procentowe dołączy pierwszy - i to już w najbliższą środę - Bank Kanady. Nie zakładamy jednak, by było możliwe sprostanie wyśrubowanej wycenie rynkowej przyszłych kroków i spodziewamy się kolejnego rozczarowania. Kolejnego, gdyż lipcowe decyzje szwedzkiego Riksbanku i Banku Rezerwy Australii pokazały dobitnie, że nie wszystkie banki centralne będą kwapić się z normalizacją najłagodniejszej w dziejach polityki. A przynajmniej nie zrobią tego w tempie zgodnym z rynkowym dyskontem. Po silnym 5 – proc., aprecjacyjnym rajdzie CAD (do koszyka ważonego obrotami handlowymi) i przy 90 – proc. wycenie podwyżki ryzyko rozczarowania jest naprawdę gigantyczne.

GBP/USD, który ostro zawrócił z okolic 1,29 będzie naszym zdaniem kontynuować zniżki. Brytyjska waluta jest pod presją serii słabszych danych z gospodarki. W tym tygodniu odczyty z ryku pracy, które mogą pogłębić wyprzedaż. Przy inflacji powyżej celu na Wyspach realna dynamika wynagrodzeń zaczęła przyjmować wartości ujemne, co oczywiście musi uderzać w nastroje gospodarstw domowych i spożycie indywidualne. Dalsze hamowanie presji płacowej będzie silnym argumentem odsuwającym perspektywę podwyżki stóp.

Jen jest bardzo słaby pod wpływem potwierdzania na każdym kroku przez Bank Japonii bardzo łagodnego nastawienia. W szerszym horyzoncie pozostajemy jednoznacznie negatywnie nastawieni do perspektyw japońskiej waluty, ale podchodzimy sceptycznie do możliwości sforsowania przez USD/JPY majowego szczytu „z marszu.” Eurodolar w okolicach 1,14 jest  „na ziemi niczyjej”, uważamy, że inwestorzy będą kupować euro przy spadkach w kierunku 1,13 i reagować na ewentualne wybicie przez kurs 1,1450. Poprawa kondycji gospodarki strefy euro jest wręcz imponująca. Nasze prognozy zakładają, że w zakończonym kwartale tempo wzrostu Eurolandu przekroczy 2 proc. rok do roku. ECB prowadząc agresywny skup aktywów doprowadził jednocześnie do tego, że jego bilans odpowiada już wartością około 40 proc. PKB strefy euro. Obecna skala luzowania faktycznie wydaje się bezzasadna. Z drugiej strony kluczowa dla Rady Prezesów inflacja bazowa w naszej ocenie nie ma szans przed końcem 2018 roku wykazać dynamiki powyżej 1,5 proc. rok do roku. O podwyżce kosztu pieniądza wcześniej niż w 2019 roku nie ma zatem co myśleć. Dlatego też gigantyczna skala wyprzedaży niemieckich obligacji (dochodowość długu o dziesięcioletniej zapadalności podniosła się w kilkanaście dni z niespełna 20 do niemal 60 pb) i wynikające z niej umocnienie euro mogą być trudne do utrzymania. Spodziewamy się, że na koniec roku kurs EUR/USD spadnie do 1,10. Sporządził: Bartosz Sawicki.

















Copyright: IGMNiR 2009 - 2012