Shadowbox.init();
13 grudnia 2018 r.
Komentarz poranny

W centrum uwagi inwestorów pozostaje amerykański dolar, który znajduje się nadal w głębokiej defensywie i w tym tygodniu nie może liczyć na wsparcie ze strony danych czy przedstawicieli Fed. Eurodolar jest blisko kilkunastomiesięcznych szczytów i tylko szybki powrót pod 1,15 mógłby zanegować scenariusz zakładający kontynuację zwyżki do szczytu z maja 2016 roku (1,1620).

Rajdowi EUR/USD zagraża fakt, że inwestorzy coraz mocniej oczekują dawki jastrzębich wzmianek dotyczących końca luzowania ilościowego. Takie oczekiwania są oczywiście uzasadnione (zgodnie z naszymi szacunkami dynamika PKB za minione trzy miesiące wzbiła się na swoje dwuletnie maksima, tym samym osiągając poziom 2,0 proc.), ale Rada Prezesów ECB zrobi wszystko, aby lipcowe posiedzenie przeszło bez echa. Powyższy zabieg to swoista gra na czas, która pozwoli decydentom na opracowanie strategii wyjścia z luzowania. Spodziewamy się, że trakcie jutrzejszej konferencji prezes ECB Mario Draghi powinien zdecydować się na stworzenie odpowiedniego podłoża pod zmianę parametrów. Naszym zdaniem na prawdziwe show trzeba poczekać do września. Wówczas decydenci będą dysponowali nowymi i zdecydowanie bardziej optymistycznymi prognozami makroekonomicznymi. Wracając do bieżącej sytuacji: istnieje duże ryzyko rozczarowania, co przy bardzo mocno wykupionym rynku tworzy podatny grunt pod korekcyjny ruch.

Pomimo pogorszenia się sentymentu wobec dolara GBP/USD nie jest w stanie utrzymać się ponad 1,31. Zmiana retoryki przez Marka Carney’a, gubernatora Banku Anglii, dawała nadzieję na rychłą podwyżkę stóp procentowych na Wyspach. Czerwcowe szacunki dynamiki cen wyraźnie oddalają perspektywę zmiany ram polityki pieniężnej, bowiem inflacja CPI spowolniła do 2,6 proc. r/r wobec 2,9 proc. oczekiwanych przez uczestników rynku. Dodatkowy cios wymierzyły szacunki cen bazowych – tym razem obniżyły się one o 0,2 pp. do 2,4 proc. r/r. Kolejnych wskazówek, jeszcze w tym tygodniu, dostarczy sprzedaż detaliczna. Perspektywy polityki pieniężnej oraz funta pozostają zależne od informacji z gospodarki. Obecnie rynek wycenia sierpniową podwyżkę stóp procentowych na poziomie 10,3 proc., co stanowi jedną trzecią wartości z początku miesiąca.

Na półmetku tygodnia liderem w gronie G-10 pozostaje australijski dolar. Do gigantycznego umocnienia waluty istotnie przyczyniła się wtorkowa publikacja raportu przez RBA, zgodnie z którym bank centralny widzi dużo lepsze perspektywy dla wzrostu gospodarczego w nadchodzących kwartałach. Istotnym czynnikiem okazały się być poniedziałkowe wskazania chińskiego wzrostu gospodarczego za II kwartał (6,9 proc. r/r), któremu wtórował spektakularny wzrost produkcji przemysłowej (7,6 proc. r/r). Powyższe komunikaty przyczyniły się do istotnego przetasowania na rynku surowców, w tym na wystrzał cen rudy żelaza, który winduje dolara australijskiego. Notowania na rynku surowcowym zostaną zdominowane przez ropę naftową. Jej zmienność podbije publikacja zapasów ropy przez amerykański Departament Energii, która według raportu API powinna stać pod znakiem przyrostu rezerw o 1,6 mln baryłek. Potwierdzenie takiego scenariusza byłoby złym sygnałem i pretekstem do korekty w notowaniach sukcesywnie umacniającego się dolara kanadyjskiego.

Swoje pięć minut będzie miała polska gospodarka, która może pochwalić się zatrudnieniem przekraczającym 6 milionów etatów w sektorze przedsiębiorstw. We wczorajszej paczce danych pierwsze skrzypce grały jednak szacunki dotyczące dynamiki płac, które w ujęciu rok do roku odnotowały aż 6,0 proc. skok (konsensus: 5,0 proc.). Z punktu analizy szeregów czasowych można mówić nie tylko o majowym odreagowaniu (-2,2 proc. m/m), ale również o wystąpieniu nasilonych efektów sezonowych. Dość zagadkowym pozostaje moment, w którym odnotowane przyrosty płac będą istotnie wpływały na dynamikę cen w rodzimej gospodarce. Według naszych oszacowań pierwszych efektów należy się spodziewać na przełomie III i IV kwartału bieżącego roku. W trakcie dzisiejszej sesji inwestorzy powinni ciepło przyjąć szacunki produkcji przemysłowej. Zgodnie z naszymi prognozami powinna ona ustabilizować się na poziomie 4,5 proc. r/r wobec konsensualnych 3,9 proc. Tym razem sprzymierzeńcem wyższego odczytu nie będzie liczba przepracowanych dni w miesiącu, która jest o jeden niższa względem poprzedniego roku. W usytuowaniu produkcji na wyższych poziomach istotną rolę będzie odgrywał kalendarz urlopowy. Zgodnie z naszymi oczekiwaniami urlopowy środek ciężkości został częściowo przesunięty w stronę dość długiej majówki oraz sierpniowych obchodów Cudu nad Wisłą. Nieco mniej istotną pozycją w popołudniowej paczce danych będzie sprzedaż detaliczna. Możliwość odnotowania wysokiej dynamiki wskaźnika w ujęciu rok do roku będzie przede wszystkim ograniczana przez efekty bazy. W przypadku czerwcowego odczytu spodziewamy się, że kluczową rolę mogą odegrać efekty sezonowe. Spodziewamy się miesięcznego skoku na poziomie 1,9 proc. wobec konsensusu 1,7 proc. r/r. Złoty na dane pozostaje obojętny tak długo jak nie mają one wpływu na poglądy gołębiej Rady Polityki Pieniężnej. Spodziewamy się skromnego odreagowania ostatniej siły złotego. Sporządził: Kornel Kot.

















Copyright: IGMNiR 2009 - 2012