26 maja 2018 r.
Komentarz tygodniowy

 

Tydzień pod znakiem wzrostów w notowaniach eurodolara

 

W bieżącym tygodniu notowania EUR/PLN pozostawały wyjątkowo stabilne. Kurs EUR/PLN przez większość czasu poruszał się w przedziale 4,0600 – 4,0800, praktycznie nie reagując na wzrost zmienności w notowaniach eurodolara i zwyżkę tej pary walutowej. Sytuacja ta miała jednak wpływ na kurs USD/PLN, który na przestrzeni tygodnia zanotował spadek o ponad 10 groszy pod poziom 3,1500.

Konsolidacja notowań EUR/PLN była efektem niezdecydowanych nastrojów inwestycyjnych na rynku globalnym (ten właśnie czynnik ma największy wpływ na kurs EUR/PLN). Z jednej strony sentyment powinny silnie wspierać raporty kwartalne amerykańskich spółek, jakie w ostatnich dniach napłynęły na rynek. Z drugiej jednak pojawia się coraz więcej rozczarowujących danych makro z głównych światowych gospodarek, a w szczególności z gospodarki amerykańskiej. Zmusza to inwestorów do zrewidowania w dół swoich oczekiwań odnośnie tempa ożywienia gospodarczego w USA, co z kolei pogarsza nastroje i nie pozwala uczestnikom rynku z pełnym optymizmem reagować na dobre wyniki kwartalne spółek.

Niezdecydowanie mogliśmy obserwować również na rynkach naszego regionu. Źródłem niepewności były między innymi niejednoznaczne wyniki aukcji obligacji. Rumunia po raz kolejny nie zdołała uplasować na rynku całości oferty długu ze względu na zbyt wysokie oprocentowanie, jakiego wymagali inwestorzy. Węgry z kolei zwiększyły ofertę 10-letnich obligacji o ponad 30%. Inwestorzy pozostają jednak zdystansowani względem tej gospodarki w krótkim terminie. Na początku przyszłego tygodnia zostaną bowiem przedstawione wyniki rewizji gospodarki przez głównych pożyczkodawców – Unię Europejską i Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Docierające w piątek na rynek informacje o nieporozumieniach na linii rząd-MFW/UE odnośnie przyszłości i sposobu prowadzenia polityki fiskalnej na Węgrzech psuły nastroje w regionie, doprowadzając do osłabienia lokalnych walut (EUR/PLN zwyżkował w pobliże 4,1100).

Słabo wypadła środowa aukcja polskich obligacji. Z planowanej oferty w przedziale 1,5 – 3,0 mld zł, Ministerstwo Finansów zdecydowało się uplasować 2,03 mld zł przy popycie na poziomie 2,81 mld, czyli niższym niż maksymalna wartość oferty. Słaby wynik aukcji nie był jednak efektem spadku zaufania inwestorów względem naszej gospodarki. Powodem mniejszego zainteresowania polskim długiem mogły być podane we wtorek wyższe od oczekiwań dane o inflacji konsumentów, zniechęcające inwestorów, liczących na wzrost cen polskiego długu. Ponadto popyt na 5-letnie obligacje został zapewne częściowo pokryty przez zeszłotygodniową aukcję euroobligacji, w czasie której sprzedano 5-letnie papiery o wartości 1,5 mld dolarów.

W bieżącym tygodniu na rynek napłynęło sporo danych makroekonomicznych z Polski. Zaskoczył  jednak tylko inflacja konsumentów, która wzrosła w czerwcu do poziomu 2,3 proc. r/r, oczekiwano natomiast jej spadku do 2,1% r/r. Zwyżka ta wiąże się z większym od prognoz wzrostem cen żywności i napojów bezalkoholowych. Dane te nasiliły oczekiwania inwestorów na wzrost stóp procentowych w Polsce w nadchodzących miesiącach. W piątek poznaliśmy również dane o płacach o zatrudnieniu w sektorze przedsiębiorstw. Przeciętne wynagrodzenia wzrosło w czerwcu o 3,5% r/r, czyli poniżej oczekiwań na poziomie 4,6% r/r. Zatrudnienie natomiast zwiększyło się w tym okresie o 1,1% r/r, przy oczekiwaniach 1,0% r/r.

 

Mijający tydzień przyniósł dynamiczne umocnienie euro względem dolara. Kurs tej pary walutowej wzrastając z poziomu 1,2600 zdołał nawet chwilowo wzrosnąć ponad 1,3000. Notowania euro wsparły udane aukcje europejskiego długu, z kolei dolarowi szkodziły słabsze od prognoz dane napływające z amerykańskiej gospodarki. Z punktu widzenia analizy technicznej sygnał do zwyżki powstał po przebiciu linii 7-miesięcznego trendu spadkowego. Jeśli powiodą się próby trwałego przebicia poziomu 1,3000 (co może być dość trudne) powstanie przestrzeń do zwyżki w pobliże kolejnego, jeszcze istotniejszego oporu usytuowanego nieco powyżej 1,3100. Przy zakupie euro za dolara w krótkim terminie należy jednak zachować ostrożność bowiem notowania tej pary walutowej są już dość silnie wykupione.

Szczególnie istotnym wydarzeniem bieżącego tygodnia dla inwestorów na całym świecie była pierwsza od kwietnia aukcja greckich papierów dłużnych. W ostatnich dwóch miesiącach Grecja bazowała na pomocy z Unii Europejskiej i Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Powrót na rynek wypadł dość dobrze. Sprzedano 6-miesięczne bony skarbowe o wartości 1,625 mld EUR. Popyt na nie ponad 3,5-krotnie przekroczył podaż. Warto zauważyć, że oprocentowanie zaoferowane przez Grecję było niższe od kosztu pożyczek udzielanych przez UE i MFW w ramach pakietu pomocowego. Fakt ten może zachęcać Grecję do kolejnych emisji papierów dłużnych w najbliższych miesiącach. Dość dobrze w ostatnich dniach wypadły również aukcje hiszpańskich i francuskich obligacji. Stosunkowo duże zainteresowanie tymi papierami świadczy o wzroście zaufania inwestorów do krajów strefy euro. By jednak okazało się ono trwałe, niezbędne wydają się sygnały z mniej rozwiniętych państw Eurolandu, świadczące o skuteczności ich działań zmierzających do ograniczenia wysokich deficytów budżetowych.

Wzrostowi zaufania do strefy euro w ostatnich dniach towarzyszyło narastanie obaw o tempo ożywienia amerykańskiej gospodarki. Z USA napłynęła bowiem kolejna seria słabszych od oczekiwań wskaźników. Rozczarowały m.in. odczyty sprzedaży detalicznej, indeksu Fed Filadelfia i NY Empire State. Niższe od oczekiwań okazały się szacunki czerwcowej inflacji PPI i CPI, co jeszcze bardziej oddaliło perspektywę podwyżek stóp procentowych w USA. W najbliższym czasie w notowaniach EUR/USD może w dalszym ciągu utrzymywać się presja wzrostowa, gdyż inwestorzy jeszcze nie zdyskontowali w pełni niższego tempa odbicia w amerykańskiej gospodarce. Niepewność będzie utrzymywać się przynajmniej do przełomu lipca sierpnia, kiedy na rynek napłyną dane o dynamice PKB Stanów Zjednoczonych w II kw. oraz o sytuacji na rynku pracy w lipcu.

Warto zauważyć, że kurs EUR/USD zaczął ponownie zachowywać się jak wyznacznik tego, jak inwestorzy postrzegają fundamenty europejskiej i amerykańskiej gospodarki. W dłuższym terminie, mimo obecnie nieco rozczarowujących danych, lepiej powinny prezentować się Stany Zjednoczone, co będzie przemawiać za powrotem do zniżki eurodolara. Obecne odreagowanie wynika z tego, iż inwestorzy nieco przeszacowali tempo ożywienia amerykańskiej gospodarki i w związku z tym muszą dostosować swoją pozycję walutową.

 

Sporządzili:

Joanna Pluta

Tomasz Regulski

Departament Analiz

DM TMS Brokers S.A.

 

















Copyright: IGMNiR 2009 - 2012