22 lutego 2018 r.
Komentarz tygodniowy


Tydzień pod znakiem spadków eurodolara

 

W bieżącym tygodniu notowania złotego względem euro podlegały lekkiemu osłabieniu. Kurs EUR/PLN zwyżkował do 4,0200 – wartość ta jednak zdołała powstrzymać silniejsze osłabienie polskiej waluty względem euro. Inaczej sytuacja wyglądała na wykresie USD/PLN – kurs tej pary walutowej zwyżkował w ciągu tygodnia o ponad 15 groszy z poziomu 3,0000, było to jednak efektem silnego spadku eurodolara.

Notowania polskiej waluty podlegały wspominanemu osłabieniu pod wpływem pogorszenia się nastrojów inwestycyjnych na światowym rynku finansowym. Sentyment osłabił się po pesymistycznych komentarzach ze strony Fed oraz Banku Anglii, dotyczących perspektyw dla gospodarek Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii. Sytuacji na pewno nie poprawiły również dane, jakie w ciągu tygodnia napłynęły z Chin, wskazując na spowolnienie ożywienia gospodarczego w tym kraju.

Osłabienie złotego oraz walut naszego regionu względem euro było jednak hamowane przez utrzymujący się pozytywny sentyment na lokalnym rynku, będący efektem ostatniej serii dobrych danych z Węgier oraz Czech. Potwierdziły to kolejne udane aukcje długu w regionie. Rumunia na początku tygodnia z powodzeniem uplasowała swoje 6-miesięczne papiery skarbowe. W czasie aukcji polskiego jednorocznego długu natomiast sprzedano papiery o wartości 1,3 mld zł, przy czym popyt był prawie trzykrotnie wyższy od oferty. Węgry natomiast podniosły wartość oferowanych 5- i 10-letnich obligacji o 4 mld forintów z wcześniej zaplanowanych 50 mld HUF.

Najsilniejszym pozytywnym sentymentem w regionie cieszy się jednak gospodarka Czech. Centroprawicowy rząd, który przed kilkunastoma tygodniami przejął władzę, wprowadza w życie plan restrykcyjnych cięć budżetowych, co wspiera sentyment względem czeskiej gospodarki. W ostatnich dniach agencja Standard&Poor’s podniosła nawet perspektywę ratingu Czech. Korona jednak wyhamowała umocnienie po tym, jak przebiła poziom 25,00 CZK za EUR. Inwestorzy bowiem obawiają się, iż nadmierne umocnienie tamtejszej waluty może doprowadzić do interwencji walutowych.

W piątek na rynek napłynęły kolejne dane, wskazujące na poprawę kondycji gospodarczej krajów naszego regionu. PKB Czech oraz Węgier kolejny kwartał wykazał wzrost. Gospodarka czeska wzrosła o 2,2 proc. w stosunku rocznym, węgierski PKB zwiększył się o 1,0 proc. r/r. Po dobrych odczytach o produkcji przemysłowej i handlu zagranicznym z tych krajów oraz o sprzedaży detalicznej z Czech, dzisiejsza publikacja jest kolejną, świadczącą o postępującym ożywieniu gospodarczym w regionie. Nieco zaskoczyły również piątkowe dane o inflacji z Polski. Ceny w naszym kraju wzrosły w lipcu o 2,0 proc. w porównaniu z lipcem 2009 r. Oczekiwano wyniku na poziomie 2,2 proc. Zniżka inflacji może zmniejszyć presję na podwyżki stóp procentowych w najbliższym czasie. Złoty jednak nie wykazał większej reakcji na tę publikację.

 

Ostatnie dni na światowym rynku walutowym upłynęły pod znakiem dynamicznego spadku kursu EUR/USD. Euro osłabiło się względem dolara aż o niemal 4 proc., swoje minimum notując w pobliżu poziomu 1,2780. Kurs tej pary walutowej zachowywał się jak barometr nastrojów rynkowych, tzn. podążał w tym samym kierunku co główne indeksy giełdowe. Światowe parkiety w końcu uległy pod naporem niezbyt dobrych doniesień makroekonomicznych z największych gospodarek (wcześniej od spadków powstrzymywały je m.in. dobre wyniki ze spółek). Szalę goryczy przelały komentarze Fed i Banku Anglii. Amerykańskie władze monetarne wskazały na to, iż Stany Zjednoczone w krótkim okresie będą rozwijać się w wolniejszym tempie niż dotychczas sądzono. Z kolei Bank Anglii obniżył prognozy PKB Wielkiej Brytanii. Inwestorów do zakupów ryzykowniejszych aktywów nie zdołało na dłużej zachęcić nawet podjęcie przez Fed dodatkowych działań wspierających gospodarkę, podobnie jak dane ze strefy euro na temat PKB w II kwartale, który odnotował najsilniejszy wzrost od 2006 r.

Na rynkach wzrosła awersja do ryzyka, co wpłynęło na notowania różnych klas aktywów. Na większości giełd nie padły jeszcze sygnały do większych spadków, jednak ich obraz zdecydowanie się pogorszył. W przypadku notowań EUR/USD istotny sygnał do zniżki powstanie po przebiciu poziomu 1,2780 (do którego dotarł on w piątek), na którym usytuowane jest 38,2 proc. zniesienia Fibonacciego wzrostów obserwowanych od czerwca do początku sierpnia. Potwierdzeniem tego sygnału będzie zejście pod dołki z ostatniej korekty spadkowej (miała ona miejsce w lipcu), tj. 1,2730. Kurs GBP/USD również dotarł na koniec tygodnia do istotnego wsparcia (1,5580), którego przebicie powinno dać impuls do silniejszego spadku.

Chwilowo pod istotne bariery zdołała zejść para USD/JPY. Przebiła ona dotychczasowe 15-letnie minima, ustanawiając nowe na poziomie 84,75. Szybko obserwowaliśmy jednak odbicie, w związku z czym techniczne sygnały do dalszych dynamicznych spadków zostały zanegowane. Wobec kiepskich nastrojów na rynkach inwestorzy w najbliższym czasie mogą się jednak pokusić o ponowną próbę zepchnięcia notowań USD/JPY w pobliże ostatnich dołków. Ewentualną zniżkę wartości dolara względem jena hamować będą obawy przed interwencją słowną bądź „fizyczną” japońskich władz monetarnych i politycznych. Coraz częściej wskazują one na szkodliwość umocnienia rodzimej waluty dla ich gospodarki. Jeśli przedstawiane w poniedziałek dane o PKB Japonii w II kw. wypadną poniżej oczekiwań, prawdopodobieństwo działań hamujących umocnienie jena istotnie wzrośnie.

Oprócz wspomnianych danych warto w przyszłym tygodniu zwrócić uwagę na szacunki produkcji przemysłowej z USA, doniesienia z tamtejszego rynku nieruchomości oraz odczyt inflacji CPI i sprzedaży detalicznej z Wielkiej Brytanii.

 

Sporządzili:

Joanna Pluta

Tomasz Regulski

Departament Analiz

DM TMS Brokers S.A.

















Copyright: IGMNiR 2009 - 2012