26 maja 2018 r.
Komentarz tygodniowy

Tydzień podwyższonej zmienności na rynku walutowym

Ostatnie dni w notowaniach złotego upłynęły pod znakiem wysokiej zmienności. Najpierw polska waluta kontynuowała dynamiczne osłabienie z końca poprzedniego tygodnia, a następnie zaczęła szybko odrabiać straty. O ruchach tych decydowały zarówno czynniki krajowe, jak i zewnętrzne.
Złoty otrzymał silne wsparcie z kraju w postaci bardzo dobrych danych o PKB Polski w III kw. oraz wyższego od oczekiwań odczytu indeksu PMI dla polskiego sektora przemysłowego. Krajowa gospodarka wzrosła w miesiącach lipiec-wrzesień o 4,2 proc. r/r., podczas gdy oczekiwano zwyżki o 3,6 proc. Z kolei indeks PMI osiągnął poziom 55,9 pkt – najwyższy od 6,5 roku, wobec oczekiwanego spadku do 54,9 pkt. Dane te wskazują, iż krajowa gospodarka ostatnio rozwijała się i w najbliższych miesiącach będzie się w dalszym ciągu rozwijać w wysokim tempie. Wyróżniają one nasz kraj w regionie, co zachęca inwestorów do lokowania środków w polskie aktywa. Silne fundamenty polskiej gospodarki przemawiają za umocnieniem złotego w dłuższym terminie. Należy pamiętać jednak, iż mimo wysokiego tempa rozwoju wciąż istnieje ryzyko związane z kondycją polskich finansów publicznych. Dopóki jednak polski dług nie wzrośnie do naprawdę alarmujących poziomów (pierwszym takim poziomem jest 55 proc. PKB, kolejnym 60 proc. PKB), finanse publiczne nie powinny tworzyć silniejszej presji deprecjacyjnej w notowaniach złotego.
Jak wynika z ostatnich wypowiedzi przedstawicieli RPP dobre dane z polskiej gospodarki raczej nie skłonią ich do podwyżki stóp procentowych jeszcze w bieżącym roku. Podwyżka w I kw. 2011 r. wydaje się jednak jak najbardziej możliwa.
Publikacja dobrych danych z Polski zbiegła się w czasie ze zmianą nastrojów inwestycyjnych na światowych rynkach. Obawy związane z sytuacją mniej rozwiniętych krajów strefy euro zastąpiły nadzieje na dobry odczyt danych z amerykańskiego rynku pracy. Zmiana ta dodatkowo wsparła umocnienie złotego. Choć dane z USA wypadły ostatecznie zdecydowanie słabiej od prognoz, to jednak światowe giełdy, jak i polska waluta nie zareagowały na ten fakt zbyt negatywnie. Świadczyć to może o determinacji inwestorów do utrzymania tendencji wzrostowej na światowych giełdach do końca roku, na skutek której będziemy obserwować tzw. rajd Św. Mikołaja. Najbliższe dni mogą jednak jeszcze upłynąć pod znakiem podwyższonej zmienności, w trakcie której światowe giełdy będą dokonywać ostatecznej interpretacji danych z USA.

W dobiegającym końca tygodniu spadki na eurodolarze zostały zatrzymane. Wiele wskazuje na to, że notowania głównej pary walutowej znalazły swoje lokalne dno w okolicach poziomu 1,3000. Odbicie kursu EUR/USD dokonało się za sprawą poprawy nastrojów związanych z zadłużeniem, niektórych gospodarek Eurolandu. Inwestorzy ostatecznie uwierzyli, że pomoc finansowa przyznana Irlandii oraz zapowiedź reform w tym kraju uchronią tą gospodarkę od bankructwa. Zmniejszyły się również obawy o przeniesienie się „kryzysu zadłużenia” do Hiszpanii. Rentowności 10-letnich hiszpańskich obligacji skarbowych spadły pod koniec tygodnia do poziomu 5,07 proc., podczas gdy ustanowiony w tym tygodniu szczyt wyniósł 5,5 proc. Zachowanie się wielu klas aktywów przez ostatnie kilka tygodni pokazywało, że nie mieliśmy do czynienia z awersją do ryzyka obserwowaną chociażby podczas „kryzysu greckiego”. Rentowności amerykańskich oraz niemieckich obligacji skarbowych pozostały stabilne. Nie było również widać ucieczki kapitału w kierunku rynku złota, który jeszcze na wiosnę stanowił bezpieczną przystań dla wielu inwestorów. Po intensywnych wzrostach w notowaniach eurodolara rynki potrzebowały głębszej korekty do realizacji której wykorzystano słabą sytuację części gospodarek Eurolandu.
W drugiej części tygodnia uwaga inwestorów skupiła się na publikacji oficjalnych danych z amerykańskiego rynku pracy. Zatrudnienie w sektorze pozarolniczym wzrosło w listopadzie o 39 tys., podczas gdy oczekiwano wyniku na poziomie 140 tys. Reakcja rynku okazała się fundamentalna i pod wpływem gorszych od prognoz danych nastąpiło osłabienie dolara wobec euro. Kurs EUR/USD naruszył istotny poziom oporu 1,3350, jednak w okolicach zakończenia sesji w Europie bariera ta nie została trwale pokonana. Słabsze dane z USA pokazały, że poprawa sytuacji na tamtejszym rynku pracy wciąż ma kruche podstawy i z tego też względu dalsza stymulacja ze strony Fed będzie konieczna. Malejące prawdopodobieństwo wcześniejszego wycofania się z drugiej odsłony ilościowego łagodzenia polityki pieniężnej powoduje, że inwestorzy będą dyskontować w kursie amerykańskiej waluty dalsze wpompowywanie pomiędzy w rynek.
Silnie na dane z USA zareagował kurs USD/JPY, który w szybkim tempie spadł do poziomu 82,50. Wcześniej wraz z poprawą nastrojów na rynku miało miejsce osłabienie japońskiej waluty, gdyż inwestorzy najprawdopodobniej powracali do transakcji typu carry-trade finansując się tanim jenem. Gorsze dane spowodowały gwałtowne zamykanie tego typu transakcji, co z kolei powoduje umocnienie japońskiej waluty. Prawdopodobnie gorsze od prognoz dane z USA nie spowodują trwałego pogorszenia nastrojów. Z tego też względu wzrosty zarówno na parze USD/JPY jak i światowych giełdach powinny być kontynuowane. 

Sporządzili:
Tomasz Regulski
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

















Copyright: IGMNiR 2009 - 2012