Giełda Złomu - złom, skup złomu, handel złomem, obrót złomem, recykling metali
15 sierpnia 2018 r.
Komentarz tygodniowy

Tydzień pod znakiem oczekiwania na wystąpienie Bena Bernanke
Ostatni tydzień przyniósł kontynuację konsolidacji kursu EUR/USD. Pod koniec piątkowej sesji kurs eurodolara znajdował się na poziomie 1,4370, czyli zaledwie 0,2 proc. poniżej poziomu, na którym znajdował się tydzień wcześniej. Tygodniowe minimum zostało ustanowione w okolicach wsparcia 1,4330, maksimum osiągnięte zostało na poziomie 1,4500, a średnia wartość kursu to 1,4400. Przebicie poziomu 1,4590 należałoby uznać za sygnał do mocnych zwyżek kursu, z kolei ważne wsparcie to 1,4110.
Do rangi najważniejszego wydarzenia tygodnia urosło piątkowe wystąpienie Bena Bernanke. Główny wniosek z przemówienia szefa Fed: na horyzoncie nie widać QE3. W większości powtórzone zostały tezy z oficjalnego komunikatu po sierpniowym posiedzeniu Fed. Bernanke przyznał m.in., że amerykańska gospodarka jest w wyraźnie słabszej kondycji niż zakładano i stwierdził, że Fed dysponuje szerokim i wystarczającym spektrum narzędzi mogących pobudzić koniunkturę. Taki rozwój wypadków był zgodny z naszymi przewidywaniami, ale wyraźnie rozczarował część uczestników rynku. Bezpośrednio po 16:00 eurodolar dynamicznie zniżkował, powiększyły się również spadki giełdowych indeksów, zmniejszały się rentowności 10 – letnich obligacji Niemiec i USA, a rósł indeks VIX cieszący się opinią wskaźnika strachu.
W obliczu rosnących obaw, że globalna gospodarka ponownie pogrąży się w recesji, na notowania duży wpływ miały też dane makroekonomiczne docierające z obu stron Atlantyku. W piątek dokonano rewizji dynamiki amerykańskiego PKB – w drugim kwartale największa globalna gospodarka rozwijała się zaledwie w tempie 1 proc., a nie jak szacowano 1,1 proc.  Niepokoić powinny także słabe dane opublikowane przez Departament Pracy dotyczące liczby nowych wniosków o zasiłek. Konsensus zakładał odczyt na poziomie 405 tys., a liczba nowo zarejestrowanych bezrobotnych wzrosła z 412 do 417 tys. Wzrosła również czterotygodniowa średnia krocząca liczby nowych aplikacji, która wynosi obecnie 407 tys. Taki odczyt jest znakiem ostrzegawczym przed przyszłotygodniowymi publikacjami kluczowych danych z amerykańskiego rynku pracy: stopy bezrobocia i zmiany zatrudnienia. Z kolei silniej niż prognozowano, o 4 proc. w ujęciu miesięcznym wzrosły zamówienia na dobra trwałego użytku w USA w lipcu. Konsensus rynkowy zakładał wzrost o 2 proc. W czerwcu wskaźnik wykazał ujemną dynamikę na poziomie – 1,3 proc. Za odczytem lepszym od szacunków stoją przede wszystkim zamówienia na środki transportu. Wygasają bowiem negatywne konsekwencje trzęsienia ziemi w Japonii, które szczególnie mocno uderzyły w branżę motoryzacyjną. Dodatkowo, na wysoką dynamikę wskaźnika wpłynął fakt, że potentat Boeing otrzymał w lipcu 115 zamówień na swoje produkty, podczas gdy w czerwcu ich liczba nie przekroczyła 50. Słabo wypadły publikacje kolejnych wskaźników koniunktury (Chicago Fed i Richmond Fed), ale taki scenariusz był oczekiwany – sugerowały go bardzo słabe odczyty wcześniej publikowanych indeksów Philly Fed i NY Empire State.
Ocena perspektyw niemieckiej gospodarki jest najgorsza od końca 2009 roku – tak wynika z odczytu indeksu ZEW, który spadł z 15,1 punktów do - 37,6 punktów (zamiast oczekiwanych – 26 punktów). Na tak slaby odczyt wskaźnika tworzonego w oparciu o badania ankietowe przeprowadzane w gronie specjalistów z dziedziny finansów złożyły się przede wszystkim rosnące obawy o i bardzo gwałtowne wyprzedaże na europejskich parkietach (DAX przez nieco ponad miesiąc runął o ponad 25 proc.) oraz obawy o to, że słabnąca koniunktura doprowadzi do eskalacji kryzysu zadłużenia na peryferiach Eurolandu.  Także szwajcarski wyprzedzający wskaźnik koniunktury KOF wypadł poniżej prognoz i najgorzej od 2009 roku. Wskaźnik PMI dla niemieckiego sektora przemysłowego wbrew oczekiwaniom nie spadł, ale  w sierpniu, podobnie jak w lipcu przybrał wartość 52 punktów. Wartości poniżej 50 punktów przybierane przez ten wskaźnik oznaczają regres sektora. Obecny odczyt sugeruje, że należy liczyć się ze znacznym spowolnieniem tempa wzrostu gospodarczego. Analogiczny indeks dla całego Eurolandu spadł do poziomu 49,7 punktów.
Pary walutowe powiązane z rodzimą walutą, podobnie jak eurodolar, pod koniec tygodnia konsolidowały się w wąskich przedziałach wahań o w oczekiwaniu na piątkową konferencję. W całym tygodniu złoty symbolicznie umocnił się w relacji do euro jak również w stosunku do dolara amerykańskiego. Sytuacja techniczna sugeruje jednak, że nadal najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest kontynuacja osłabienia złotego. Na wykresie pary EUR/PLN tworzy się formacja trójkąta zapowiadająca kontynuację trendu wzrostowego, a kurs od dwóch tygodni utrzymuje się powyżej silnego poziomu wsparcia 4,12. Natomiast kurs pary USD/PLN znajduje się w pobliżu górnego ograniczenia kanału wzrostowego, który kształtuje się na wykresie od maja 2011 roku.
W średnim terminie osłabienie złotego sugeruje też osłabienie oczekiwań inflacyjnych, a jednym z głównych czynników wspierających w ostatnich miesiącach złotego były oczekiwania na podwyżki stóp. Obecnie rynek wycenia, że koszt pieniądza w Polsce zostanie przez najbliższe pół roku obniżony o ponad 25 pb. Od takiego scenariusza odżegnywał się jednak w tym tygodniu Marek Belka, który podkreślał, że jest zdecydowanie za wcześnie by nawet rozpatrywać obniżki stóp procentowych. Od początku trwa cykl podwyżek stóp procentowych i obecnie kształtują się one na poziomie 4,5 proc. Wyraził nadzieje, że spowolnienie na charakter przejściowy i prognozował, że inflacja w lipcu wynosząca 4,1 proc. w przeciągu kilkunastu miesięcy (także za sprawą efektu bazy) obniżyć ma się do celu inflacyjnego ustalonego na poziomie 2,5 proc. Andrzej Bratkowski w telewizyjnym wywiadzie sugerował z kolei, że optuje za kontynuacją zacieśniania polityki monetarnej, ale mówił, że: ”do końca roku nie powinno się wykonywać nerwowych ruchów.”
Ubiegły tydzień nie przyniósł zbyt wielu znaczących publikacji makroekonomicznych. Poza danymi o sprzedaży detalicznej w lipcu poznaliśmy również informacje o lipcowej stopie bezrobocia, która spadła do 11,7 proc. W przypadku sprzedaży detalicznej dane okazały się wyraźnie gorsze od oczekiwań. Konsensu rynkowy wynosił 10,1 procent rok do roku, tymczasem sprzedaż zwiększyła się tylko o 8,2 procent w relacji do lipca ubiegłego roku. W stosunku do miesiąca wcześniejszego sprzedaż detaliczna zanotowała niewielki wzrost wynoszący 0,7 procent. W ujęciu rocznym dynamika sprzedaży spadła już trzeci miesiąc z rzędu. Najbliższy tydzień przyniesie publikacje indeksu menedżerów logistyki (PMI) oraz dane o wielkości PKB w drugim kwartale br. Spodziewamy się że publikacje te potwierdzą już obserwowane spowolnienie w gospodarce.


Sporządził:
Bartosz Sawicki
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

















Copyright: IGMNiR 2009 - 2012