24 czerwca 2018 r.
Komentarz surowcowy
Kłopoty strefy euro nie sprzyjają notowaniom surowców
Wydarzenia minionego tygodnia nie sprzyjały cenom surowców i metali szlachetnych. Na ich ceny negatywnie wpłynęły kłopoty europejskiego systemu bankowego, który wiąż boryka się z problemami płynnościowymi. Świadczyć o tym może rozszerzający się spread między 3- miesięcznymi stawkami EURIBOR i OIS, znajdujący się w okolicach tegorocznych szczytów. Nastroje zdecydowanie pogorszyły się po ogłoszeniu, że bilans Europejskiego Banku Centralnego zwiększył się do rekordowego poziomu 2,73 bln EUR, a przyjęte depozyty overnight osiągnęły również najwyższy poziom w historii wzrastając do 452 mld EUR (bijąc ubiegłodniowy rekord 412 mld EUR). Problemy płynnościowe na rynku międzybankowym w strefie euro są obecnie jednym z największych zagrożeń dla cen surowców. Dodatkowo umocnienie się dolara do poziomu nie obserwowanego od ponad roku, spowodowało spadek cen surowców i metali szlachetnych denominowanych w tej walucie. Z kolei wsparciem dla surowców były kolejne dosyć dobre dane, wskazujące na poprawę sytuacji w amerykańskiej gospodarce.
Po zeszłotygodniowym odreagowaniu cen złota, które z dzisiejszej perspektywy wygląda na ruch powrotny do przebitej 200- sesyjnej średniej kroczącej, w tym tygodniu ponownie obserwowaliśmy spadki. Notowania XAU/USD zniżkowały do najniższego poziomu od trzech miesięcy- 1515, przebijając tym samym ważny opór przy poziomie 1550. W najbliższym czasie możliwy jest spadek cen w okolice 1435- 1480 dolarów za uncję (strefa wyznaczona przez szczyty z przełomu 2010 i 2011 roku oraz dołki z maja i lipca tego roku). Do spadków wartości złotego kruszcu przyczyniły się obawy o słabnący popyt z Chin oraz Indii (największych konsumentów złota na świecie). Z powodu niskiego kursu rupii indyjskiej przewiduje się spadek importu złota do Indii w grudniu sięgający nawet 50 proc. w relacji miesięcznej. Cenom złota nie pomaga zmniejszona płynność na rynku wywołana kryzysem zadłużenia w strefie euro. Co prawda złoto ciągle uznawane jest jako bezpieczna inwestycja w niepewnych czasach, jednak również uważa się, że inwestorzy w końcówce roku sprzedają złoto aby pokryć straty poniesione na innych rynkach. Ceny w dół ciągnęły również duże zlecenia sprzedaży z Japonii. Tamtejszy rząd wprowadził, nowy zapis w prawie podatkowym (wchodzący w życie 1 stycznia), wymuszający raportowanie do władz podatkowych, fizycznych transakcji dokonywanych na złocie i platynie, opiewających na więcej niż 2 mln jenów. Mimo spadków w tym tygodniu, złoto było metalem szlachetnym, który dał najwięcej zarobić w 2011 roku, kończąc rok wzrostem o 11,1 proc.
Wykres cen miedzi od września tworzy formacje trójkąta. W tym tygodniu obserwowaliśmy zawężanie się przedziału jego wahań, a cena funta miedzi notowana na giełdzie Comex ponownie zeszła do dolnej linii formacji i zatrzymała się przy poziomie 331,5 USD/funt. Przyjmując, że trójkąt to formacja kontynuacji trendu bardziej prawdopodobne wydaje się wybicie dołem i ponowne testowanie poziomu 300 USD/funt. Notowaniom cen miedzi ciążyły obawy o słabnący popyt z chińskiej gospodarki, która odpowiada za 40 proc. światowej konsumpcji metali. Ponadto słabsze od prognoz odczyty indeksu cen domów S&P/Case-shiller dla 20 amerykańskich metropolii w październiku oraz japońskiej produkcji przemysłowej w listopadzie potwierdziły możliwość spadku popytu na metale przemysłowe. Z drugiej strony zniżki hamowane były przez informacje, że pracownicy jednej z największych kopalni miedzi na świecie- indonezyjskiej Grasberg (należącej do Freeport McMorgan Copper & Gold), wstrzymali się z powrotem do pracy. Mimo wypracowanego kompromisu przez zarząd kopalni i związki zawodowe, wznowienie produkcji wraz z początkiem 2012 roku stoi pod znakiem zapytania.
Ceny ropy brent notowanej na giełdzie w Londynie konsolidowały się w ubiegłym tygodniu pod górną bandą kanału spadkowego zapoczątkowanego pod koniec kwietnia tego roku. Jeżeli w najbliższych tygodniach ponownie pojawią się dobre dane ze Stanów Zjednoczonych, możemy zaobserwować przebicie wspomnianej linii oporu i dojście ceny do oporu na poziomie 127 dolarów za baryłkę. Notowania najbardziej wspierane były przez informacje o groźbach zablokowania przez Iran transferów tego surowca cieśniną Ormuz, którą transportowane jest większość ropy eksportowanej przez pięć krajów znad Zatoki Perskiej. Ponadto spodziewano się kolejnego tygodnia spadków zapasów ropy w Stanach Zjednoczonych. Na wzrosty cen „czarnego złota” nie pozwoliło jednak umocnienie się dolara do najniższego poziomu od ponad roku oraz niespodziewany wzrost zapasów ropy w USA w poprzednim tygodniu o 3,9 mln baryłek. W 2012 roku możliwy jest spadek cen z powodu wyhamowania globalnego popytu, niemniej jednak w tym roku inwestycja w ropę dała zarobić, gdyż jej ceny wzrosły o 14 proc.
Sporządził:
Szymon Zajkowski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.
















Copyright: IGMNiR 2009 - 2012