19 lutego 2018 r.
Stalowa ręka fiskusa

Odwrócenie VAT-u w handlu stalą niemal wyeliminowało podatkowych oszustów, ale długofalowe konsekwencje tamtej patologii nieoczekiwanie uderzyły także w rzetelne firmy sektora dystrybucji. 

Długo oczekiwana przez sektor operacja odwrócenia VAT-u (październik 2013 r.) przywróciła zdrowe warunki konkurencji. Ale wiele firm stalowych nadal ponosi straty - pośrednio z powodu tego procederu.

Dziś jednak firmy obciążane są kosztami poszukiwania przez kontrolę skarbową utraconego wówczas VAT-u. Chodzi nie tylko o nakładane kary, ale także o honoraria prawników i wartość czasu czy energii straconych na obsługę kontrolerów, a potem na obronę swoich racji w sądach.

Najwięcej pretensji mają do kontrolerów członkowie Polskiej Unii Dystrybutorów Stali.

- Sami prosiliśmy o interwencję, kiedy na rynku zaczęły się dziać cenowe cuda. Byliśmy w Ministerstwie Finansów, u dyrektorów kilku urzędów kontroli skarbowej. Wówczas nikt z tym nic nie zrobił. Przychodzą teraz, kiedy po oszustach nawet śladu nie zostało i na siłę wyszukują możliwości ściągnięcia z nas podatku VAT, którego nie zapłacił ktoś inny - mówią przedsiębiorcy.

Zdaniem firm z branży stalowej kontrolerzy starają się za wszelką cenę udowodnić z góry przyjętą tezę - każdy, kto działał na rynku, ma coś na sumieniu. Przedsiębiorcy nie mają pretensji o same kontrole, ale o ich formę.

- Branża tak narażona na wyłudzenia jak nasza czy wcześniej złomowa, musi liczyć się z tym, że kontrole będą miały charakter systemowy, nikt ich nie uniknie, każdy zostanie prześwietlony - uważa Iwona Dybał, prezes Polskiej Unii Dystrybutorów Stali (PUDS). - Problem pojawia się w momencie, gdy zdamy sobie sprawę, czemu ma służyć taka kontrola: szukaniu łańcucha powiązań, by następnie dopaść prawdziwych przestępców, czy też wyjęciu z firm posiadających środki na koncie największej kary, aby po prostu wy pełnić lukę w budżecie spowodowaną procederem wyłudzania podatku VAT przez firmy świadomie łamiące prawo.

Niepokój podsycają pojawiające się wśród przedsiębiorców pogłoski o tym, że kontrolerzy skarbowi mają wyznaczony cel, wysokość kar, które muszą nałożyć. W branży krąży też opowieść o tym, jak prezes huty (one też mają tego typu problemy - ze względu na handel złomem), skarżąc się na kontrolę na wysokim szczeblu, usłyszał: "Ma pan pecha. Znalazł się pan w niewłaściwym czasie w niewłaściwej branży, a budżet potrzebuje pieniędzy".

Nadużycia i łamanie prawa przy rozliczaniu podatku VAT w handlu nie są w Unii Europejskiej czymś niezwykłym. W każdym kraju są jakieś sektory gospodarki, w których proceder ten rozwija się szczególnie mocno. W Polsce w latach 2011-13 jednym z najmocniej dotkniętych tym procederem obszarów był handel stalą, zwłaszcza prętami żebrowanymi.

Według sprawozdania z działania kontroli skarbowej za rok 2013, najwięcej oszustw na szkodę budżetu państwa dokonano w branży paliwowej (30,8 proc.). Kolejne trzy miejsca zajmują już jednak segmenty związane z metalurgią.

Oszustwa w handlu złomem to 12,3 proc. ustaleń, metale kolorowe (miedź, katody miedziane, katody niklowe, stopy aluminium) -11,3 proc., a wyroby stalowe (pręty, żelazostopy, stal budowlana) - kolejne 10,9 proc. W sumie więc ten obszar jest większy niż oszustwa paliwowe (to 34,5 proc. ustaleń). Skala strat budżetu państwa jest więc ogromna. Jest czego szukać...

Według raportu EY z czerwca ubiegłego roku, spowodowane wprowadzeniem reverse charge dodatkowe dochody budżetu z tytułu podatku VAT (w porównaniu z sytuacją, jaka panowałaby na rynku bez odwrócenia naliczania tego podatku) za rok 2013 to 73 mln złotych (zmianę wprowadzono 1 października).

W roku 2014 dochody z tego tytułu miały wynieść 243 mln zł, a w roku bieżącym - 255 mln zł. Zdaniem EY wygeneruje to dodatkowe strumienie z tytułu innych podatków, więc w sumie wszystkie dodatkowe dochody budżetu w trzech kolejnych wspomnianych latach sięgną odpowiednio: 160,75 mln zł w roku 2013, 337,73 mln zł w roku 2014 i 360 mln zł w tym roku. To daje pewne informacje na temat skali strat, jakie budżet państwa poniósł na tym procederze w latach 2011-13.

Przedsiębiorcy zwracają uwagę, że PUDS bardzo wcześnie zaczął informować organy skarbowe o pojawieniu się oszustów.

Pamiętajmy, że kontrola może badać działalność firmy nawet do pięciu lat wstecz i w praktyce raz rozpoczęta, nie ulega przedawnieniu. Dzieje się tak za sprawą możliwości jej zawieszania, następnie wznowienia i... kolejnego zawieszenia itd. Dla firmy taka "szarpana", nękająca kontrola oznacza biznesową śmierć - zablokowane konta, ograniczona możliwość prowadzenia normalnego handlu, procesy odwoławcze, koszty związane z opłacaniem kancelarii prawnych i wiele innych problemów, jakie niesie ze sobą wejście urzędników do firmy.

PUDS podkreśla, że ma "bardzo ambiwalentną ocenę tej sytuacji". Nawet legalnie działające firmy mogły bowiem nieświadomie uczestniczyć w procederze karuzeli podatkowej. Nie powinny w związku z tym ponosić odpowiedzialności skarbowej, bo to nie one były przestępcami, a zostały w ten proceder bez swojej woli i wiedzy wciągnięte.

 

Źródło: biznes.onet.pl

















Copyright: IGMNiR 2009 - 2012