23 lutego 2018 r.
Nieskończone zyski z recyklingu

W 2012 r. wytworzono w Polsce ok. 135,2 mln ton odpadów, z czego jedynie 9 proc. (12,1 mln ton) pochodziło z gospodarstw domowych. Większość była efektem ubocznym działalności gospodarczej, głównie przemysłowej. Z informacji pochodzących z GUS-u wynika, iż 2 lata temu 72 proc. odpadów poddano odzyskowi, 30 proc. unieszkodliwiono przez składowanie i w inny sposób, ok. 2 proc. poddano czasowemu magazynowaniu (czasem sposoby są łączone). W opinii Anny Nowakowskiej, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu w firmie Stena Recycling, rynek jest bardzo rozdrobniony, funkcjonuje na nim dużo firm, które zajmują się odpadami, również przemysłowymi. Podstawowym odzyskiwanym surowcem są metale. Jak twierdzą specjaliści, żelazo można przetwarzać prawie w nieskończoność, a papier ok. 7 razy. Tworzywa sztuczne też nadają się do wielokrotnego przetworzenia. Anna Nowakowska tłumaczy, iż oprócz tego jest jeszcze bardzo wiele innych odpadów, które w różny sposób można zagospodarować. W przypadku pozostałości zmieszanych jedną z najczęstszych metod jest odzysk energetyczny, czyli używanie do produkcji paliw alternatywnych, przydatnych m.in. podczas procesów produkcyjnych w cegielniach. To też forma odzysku, choć już nie recykling. Obecnie polska gospodarka zużywa kilkanaście milionów ton stali rocznie. Eksperci szacują, że zużycie będzie szybko rosło, bo spirala krajowego popytu nakręcana jest przez duże inwestycje infrastrukturalne. Ale rośnie także popyt z zagranicy, a Polska, co nie jest korzystne dla naszego kraju, jest czołowym dostawcą tego surowca na rynki europejskie. Zdaniem Mirosława Ciesielskiego-Skarbika, szefa firmy Stoton z Tomaszowa Mazowieckiego, jednej z największych w branży, złomu zaczyna brakować. Najbardziej zyskają na tym małe punkty zbioru i przerobu złomu. „Dziennik Gazeta Prawna” podaje informacje na temat procedur, kosztów i wymagań technicznych, jakie konieczne są, by otworzyć punkt skupu złomu. Inwestycję można ograniczyć dzierżawiąc teren, np. po zlikwidowanym gospodarstwie rolnym GS lub SKR. - Takie często opuszczone miejsca idealnie nadają się do handlu surowcem, bo posiadają utwardzoną powierzchnię, zwykle zabezpieczoną przed przenikaniem szkodliwych substancji, mają też magazyny, co pozwala zrezygnować z zakupu kontenerów - mówi Mirosław Ciesielski-Skarbik. W tego rodzaju działalności konieczna jest także gotówka. Około 30-40 proc. złomu dostarczają osoby prywatne. Nie wchodzą zatem w grę przelewy bankowe. Jak twierdzą właściciele, na pierwsze miesiące działalności powinno wystarczyć 30-50 tys. zł, które muszą znajdować się w sejfie. Jak donosi „DGP”, mała placówka jest w stanie zebrać w ciągu miesiąca nawet ok 300-500 ton surowca. Miesięczne obroty mogą więc wynieść nawet 150-200 tys. zł. Większość punktów pracuje jednak na niskich, kilkuprocentowych marżach. Miesięczny zysk po opłaceniu podatków, wynagrodzeń dla pracowników, ewentualnych kosztów dzierżawy placu albo urządzeń to kwoty rzędu kilku tysięcy złotych.

 

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna (Moja Firma), 14.04.2015, str. F2

















Copyright: IGMNiR 2009 - 2012