19 lutego 2018 r.
Elektroodpady na ostatniej prostej

10 lipca 2015 r. Sejm przyjął ustawę o zużytym sprzęcie elektrycznym i elektronicznym. W toku procesu legislacyjnego pojawiały się zarzuty, co do możliwej niekonstytucyjności niektórych zapisów tego aktu. Czy w stosunku do ostatecznej wersji ustawy przyjętej przez posłów można mówić o tego typu wątpliwościach?

Tomasz Zalasiński, radca prawny, Kancelaria Domański Zakrzewski Palinka sp.k.:

Ustawa przyjęta przez Sejm w pełni odpowiada wymaganiom Konstytucji RP. Jednakże w toku prac legislacyjnych, które trwają już od kilku lat, pojawiło się wiele wątpliwych konstytucyjnie przepisów. Na szczęście dzięki stanowisku RCL i Ministerstwa Finansów udało się je usunąć na etapie prac nad rządowym projektem ustawy. Z kolei w Sejmie jednoznaczne stanowisko Biura Analiz Sejmowych uniemożliwiło ich ponowne wprowadzenie do ustawy.

Wśród odrzuconych propozycji był między innymi pomysł stworzenia elektronicznego systemu monitoringu zużytego sprzętu. Idea jest słuszna, ale sposób organizacji tego systemu przesądził o jego niekonstytucyjności. Systemem tym miał zarządzać podmiot prywatny, a pozostali uczestnicy rynku mieliby obowiązek przekazywać mu wszelkie informacje o swojej działalności. Takie rozwiązanie naruszałoby zasady konkurencyjności. Słusznie zatem od niego odstąpiono. Ponadto warto zauważyć, że system monitoringu zużytego sprzętu przewiduje już ustawa o odpadach.

Inną wątpliwą konstytucyjnie kwestią było wprowadzenie zakazu związków kapitałowych między organizacją odzysku a podmiotem prowadzącym zakład przetwarzania. W świetle ekspertyz rządowych i sejmowych propozycja ta narusza zasadę swobody działalności gospodarczej oraz jest dyskusyjna z punktu widzenia swobód gwarantowanych prawem UE.

Trzecim zagadnieniem, które odrzucono jako niekonstytucyjne, było wprowadzenie obowiązku funkcjonowania organizacji odzysku na zasadzie not for profit.

Prof. Bogusław Banaszak, Uniwersytet Zielonogórski: I to właśnie ten ostatni pomysł był najbardziej kontrowersyjny. Dobrze się stało, że nie ostał się w Sejmie. W stosunku do tej koncepcji wątpliwości co do niezgodności z ustawą zasadniczą były jak najbardziej uzasadnione. Pomysł naruszał zasadę wolności działalności gospodarczej, która jest również jedną z czołowych zasad UE. Trudno wymagać od przedsiębiorcy, by działał bez osiągania zysku. Ponadto rozwiązanie miało objąć wszystkie organizacje odzysku działające na rynku, a nie tylko nowo tworzone w przyszłości. A to oznaczałoby zmianę reguł gry dla podmiotów funkcjonujących już od jakiegoś czasu. Jest to niedopuszczalne.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

















Copyright: IGMNiR 2009 - 2012