24 maja 2018 r.
Bruksela chce zrewolucjonizować VAT

Firmy sprzedające towary do innych państw UE musiałyby dostawać od kontrahentów pieniądze na zapłatę w swoim kraju zagranicznego podatku. Taki byłby skutek systemu, który rozważa Komisja Europejska. Chodzi o docelowy system opodatkowania transakcji wewnątrzwspólnotowych.

Na razie to tylko projekt. Pierwotnie Komisja brała pod uwagę pięć scenariuszy (patrz DGP nr 213/2014). Teraz w grze pozostały tylko dwa. Pierwszy z nich zakłada przyznanie państwom członkowskim prawa do wprowadzania odwrotnego obciążenia bez zgody KE (dziś wymaganej). Chodzi o system, w którym podatek rozlicza nabywca, a nie dostawca towaru. Dziś w ograniczonym zakresie obowiązuje on w większości państw unijnych i dotyczy krajowej sprzedaży np. stali czy drobnej elektroniki. Drugi scenariusz - bardziej prawdopodobny - zakłada rozliczanie podatku od wewnątrzwspólnotowych transakcji już w kraju wysyłki towaru, z tym że według stawek obowiązujących w państwie przeznaczenia. Innymi słowy polska firma, sprzedając towar niemieckiej spółce, wpłacałaby Mehrwertsteuer (tamtejszy VAT) do polskiego urzędu, według stawki niemieckiej (19 proc.). Następnie polska administracja przekazywałaby tę daninę niemieckiemu fiskusowi. Który ze scenariuszy zostanie zaproponowany przez Brukselę, ma być wiadomo pod koniec marca. Tomasz Michalik, doradca podatkowy i partner w MDDP, zwraca jednak uwagę, że od pomysłu do jego pełnej implementacji w UE minie zapewne co najmniej kilka lat.

Zmiany w VAT są konieczne - twierdzą zgodnie urzędnicy KE, eksperci podatkowi oraz unijni przedsiębiorcy. Obecny system opodatkowania transakcji wewnątrzwspólnotowych wprowadzono w 1993 r. jako rozwiązanie przejściowe, na cztery lata, a jest stosowany po dziś. I coraz bardziej się nie sprawdza. - Obecne reguły ułatwiają przestępcom wyłudzanie miliardów euro podatku na terenie całej Unii - wskazuje Jerzy Martini, doradca podatkowy w kancelarii Martini i Wspólnicy. Dziś polski dostawca, który chce sprzedać towar do Niemiec, ma prawo (po spełnieniu obowiązków dokumentacyjnych) do rozliczania transakcji według stawki 0 proc. Podatek według niemieckiej stawki (19 proc.) rozlicza nabywca. Wykorzystują to przestępcy, którzy w ramach oszustw karuzelowych deklarują dokonanie transakcji wewnątrzwspólnotowej (ze stawką 0 proc.), ale towar nigdy nie opuszcza kraju i jest tu sprzedawany bez podatku, a przez to taniej. Polska - według różnych szacunków - może tracić w ten sposób od 30 do 53 mld zł VAT.

Jeśli spośród pięciu wariantów zostanie wybrany ten, który zakłada rozliczanie w kraju zagranicznego VAT, to każdy wewnątrzwspólnotowy dostawca (także polski) musiałby się zarejestrować w internetowym portalu VAT OSS (one stop shop - punkt kompleksowej obsługi). Za jego pośrednictwem rozliczałby daninę (dziś w podobny sposób rozliczana jest sprzedaż usług elektronicznych, nadawczych i telekomunikacyjnych na rzecz konsumentów - w systemie MOSS). Wpłacony podatek fiskus przekazywałby do właściwych krajów UE, w których siedzibę mają nabywcy towarów.

Eksperci zasadniczo chwalą pomysł wprowadzenia systemu OSS. Jerzy Martini zwraca jednak uwagę, że wymagałoby to przygotowania administracji podatkowej.- Urzędnicy musieliby pobierać podatek od podmiotów dokonujących dostaw wewnątrzwspólnotowych i przekazywać te kwoty państwu nabywcy - zauważa ekspert. Również Tomasz Michalik przyznaje, że fiskusowi może być trudno wypełnić nowe obowiązki. W przeciwieństwie do działającego już dziś systemu MOSS (dotyczącego wybranych usług) konstrukcja OSS (dotyczącego dostawy towarów) zakłada, że w deklaracji VAT dla innego państwa członkowskiego wykazywany będzie nie tylko podatek należny, lecz także naliczony. - Kwestią kluczową będzie więc, zarówno sprawna wstępna weryfikacja rozliczenia, jak i określenie procedury kontroli, a w szczególności tego, który organ będzie uprawniony do kontrolowania podatnika - zwraca uwagę Tomasz Michalik.

Źródło: www.msn.com

















Copyright: IGMNiR 2009 - 2012