27 maja 2018 r.
Boom na auta elektryczne wstrząsnął rynkami metali

Nagłe zapotrzebowanie na samochody elektryczne wywołało popyt na szeroką gamę metali, co zdaniem niektórych inwestorów będzie mieć daleko idący wpływ na wzrost wartości tych metali na całym świecie - informuje "The Wall Street Journal".

Cena litowo-kobaltowych komponentów wzrosła już dwukrotnie w ciągu ostatnich dwóch lat. Wzrosło też zainteresowanie popularnymi metalami, które są znacznie częściej wykorzystywane w pojazdach elektrycznych i hybrydowych niż w zwykłych samochodach. Ceny niklu, miedzi i innych metali nieszlachetnych osiągnęły w 2017 r. najwyższy poziom od kilku lat. Przewiduje się, że w nadchodzących latach wiele istotnych metali, takich jak mangan, wanad i molibden, stanie się ważnymi elementami nowych aut. Wraz ze wzrostem sprzedaży pojazdów elektrycznych, rośnie zapotrzebowanie na metale, które są wykorzystywane do produkcji wszystkiego, od akumulatora do okablowania. Według prognoz Citigroup Inc. popyt na lit będzie rósł o 35 proc. rocznie do 2021 r. Kobalt wykorzystywany w pojazdach elektrycznych wzrośnie o 450 proc. do 2025 r. - stwierdził Morgan Stanley. W tym roku pojazdy elektryczne staną się drugim co do wielkości sektorem zużywającym nikiel, a popyt wzrośnie prawie 10-krotnie, podczas gdy popyt na miedź do samochodów i infrastruktury również będzie stale rosnąć - pokazuje prognoza JPMorgan Chase & Co.

Zyski towarzyszyły gwałtownej globalnej sprzedaży pojazdów elektrycznych i hybrydowych, która wzrosła o 50 proc. w pierwszych 10 miesiącach 2017 r. Oczekuje się, że wzrost będzie kontynuowany. Sprzedaż pojazdów elektrycznych i hybrydowych ma wzrosnąć do 31,5 miliona sztuk w 2035 r. W 2017 r. będzie to około 1,2 miliona sztuk. Wzrost ten napędzają Chiny, które będą wymagać od producentów samochodów stopniowego zwiększania limitów na energooszczędne samochody od 2019 r. Wielka Brytania i Francja mają zamiar stopniowo wycofywać sprzedaż samochodów z silnikami wysokoprężnymi i benzynowymi do 2040 r., Podczas gdy Indie planują sprzedaż wyłącznie pojazdów elektrycznych od 2030 r. W USA producenci samochodów inwestują miliardy dolarów w pojazdy elektryczne, pomimo wysokich kosztów technologii i niskiego popytu klientów. Analitycy twierdzą, że jest wiele innych powodów do ostrożności. Prognozy dotyczące sprzedaży pojazdów elektrycznych są wrażliwe na wiele czynników, od spowolnienia wzrostu globalnego do niskich cen benzyny. Trudno jest przewidzieć, jak chętnie konsumenci będą kupować pojazdy, gdy rządy będą obniżać programy motywacyjne. Sprzedaż Tesli w Hongkongu zatrzymała się w kwietniu, po tym jak władze 1 kwietnia obniżyły ulgę podatkową na pojazdy elektryczne. Prognozy mówią, że pojazdy elektryczne mogą wpłynąć na inne rynki towarowe. Wielu analityków uważa, że pomogą również zmniejszyć zapotrzebowanie na ropę naftową w nadchodzących dziesięcioleciach. Niektórzy inwestorzy uważają, że długoterminowymi przegranymi mogą być pallad i platyna, które służą do neutralizacji emisji spalin w silnikach benzynowych i wysokoprężnych. Nawet postrzegany jako zwycięzca, kobalt, może być podatny na zagrożenia, jeśli firmy produkujące akumulatory znajdą tańsze alternatywy. Wyższe ceny metali zazwyczaj napędzają wzrost produkcji, co ostatecznie prowadzi do obniżenia cen, ponieważ podaż zalewa rynek. Inne ograniczenia to niewielka liczba stacji ładowania, potrzebnych do zasilania pojazdów. Analitycy twierdzą, że jest niewielka szansa, że ropa wkrótce powróci na swój poziom powyżej 100 USD za baryłkę z roku 2014, co sprawia, że benzyna jest stosunkowo niedroga. Tymczasem producenci samochodów i duże koncerny naftowe połączyły siły, aby zwiększyć wydajność silników spalinowych.

 

Źródło: www.wyborcza.pl

















Copyright: IGMNiR 2009 - 2012