Shadowbox.init();
3 grudnia 2021 r.
Surowce drożeją z powodu niedoborów w gospodarce światowej

Przykładem mogą być notowania cynku. Na londyńskiej giełdzie metali 7 października tego roku kontrakty na dostawę cynku za 3 miesiące były notowane po 3023 dolarów za tonę, a 18 października było to już 3814 dol., co oznacza wzrost o przeszło 26 proc.

Cynk mocno zdrożał po tym, jak jeden z największych producentów, Nyrstar, ogłosił, że ogranicza produkcję w swoich trzech europejskich zakładach ze względu na wysokie ceny energii. Podobną decyzję podjął Glencore. “Te wiadomości mocno podbiły ceny, choć jeśli spojrzeć na ubytki w produkcji cynku wynikające z tych decyzji to mogą okazać się niewielkie na tle światowej produkcji, tym bardziej, że faktyczne rozmiary cięć nie są znane (do 50 proc. wg. Nyrstar). Ale jak pokazują statystyki International Lead and Zinc Study Group, sytuacja na globalnym rynku metalu w drugiej połowie roku stała się bardziej napięta niezależnie od kroków podjętych ostatnio przez producentów. W efekcie decyzja dotycząca stosunkowo niewielkiej części światowej produkcji doprowadziła do silnego ruchu cenowego” – ocenił Tomasz Niewiński, analityk specjalizujący się w rynkach surowcowych w Biurze Strategii Rynkowych PKO BP.

Kolejny wyraźny wzrost cen odnotowała miedź. Na londyńskiej LME trzymiesięczne kontrakty na dostawę miedzi wzrosły z 9 tys. 95 dol. za tonę 7 października do 10 tys. 652 dol. 19 października – to wzrost o ponad 17 proc. Wprawdzie potem miedź staniała, ale nadal utrzymuje się powyżej 10 tys. dol. za tonę.

„Zapasy miedzi dostępne na LME spadły do poziomu najniższego od końcówki lat 90-tych, a niektórzy twierdzą, że nawet od lat 70-tych, do 14150 tys. ton. To ilość na tyle mała, że cena eksplodowała. Do tego doszło jeszcze osłabienie dolara, którego kurs zawsze ma duży wpływ na notowania surowców, a także obawy o to, czy kryzys energetyczny w Chinach nie doprowadzi do ograniczenia produkcji w tym kraju. W okresie, kiedy na rynkach surowcowych odczuwalne są niedobory, trzeba być gotowym na duże zmiany cen. A teraz właśnie mamy okres niedoborów w gospodarce” – powiedział Tomasz Niewiński.

W przypadku notowań miedzi na LME wyjątkowym zjawiskiem był nie tyle ich wzrost, co fakt, że różnica między ceną dostawy bieżącej a ceną kontraktu na dostawę za trzy miesiące przekroczyła tysiąc dolarów, dwukrotnie przekraczając poprzedni rekord z 1987 r. Taka sytuacja – kiedy cena natychmiastowych dostaw czy krótszych kontraktów jest wyższa niż ceny dłuższych kontraktów na dostawy – to oznaka napiętej sytuacji rynkowej.

 

„Jeśli spojrzeć na zapasy większości metali na LME, to widać, że są one obecnie na relatywnie niskich poziomach albo w trendzie spadkowym. A nawet jeśli zapasy metali są na poziomie zbliżonym do normalnych, to i tak istnieje obawa, że zaczną się kurczyć. Przykładem może być aluminium – ze względu na wysoki udział energii w kosztach wytwarzania, sięgający ok. 40 proc. należy się liczyć z ryzykiem obniżonej podaży, zwłaszcza, że jak wiadomo Chiny starają się ograniczyć jego produkcję ze względu na skutki dla środowiska. I to mimo że zapasy są na poziomie obserwowanym w latach 2018-2019” – powiedział analityk PKO BP.

Ceny aluminium na LME również ostatnio zanotowały wyraźny wzrost. Cena kontraktu trzymiesięcznego wzrosła z 2915,5 dol. 7 października do 3180 dol. 18 października. Jednocześnie „Handelsblatt” niedawno opublikował informację, że niemiecki przemysł motoryzacyjny obawia się, że w styczniu może zabraknąć aluminium do produkcji aut.

Źródło: www.bomega.pl

















Copyright: IGMNiR 2009 - 2012